Wtorek, 14 czerwca
>>Oliwia<<
Jest już dawno po maturach. W sumie jestem z siebie dumna, sądzę, że dobrze mi poszło. Na wyniki trzeba poczekać jeszcze miesiąc, trochę się stresuję, ale nie powinno być źle. Przez ostatnie kilka miesięcy siedziałam tylko przy książkach. Było sporo rzeczy, których nie rozumiałam, ale pomogli mi w nich najbliżsi, w tym najbardziej Maciek. Serio go do mnie ciągnie, ale ja nie podzielam jego entuzjazmu. Magic doskonale o tym wie, ale nie ma mi tego za złe.
Ogólnie w ciągu ostatnich miesięcy dużo się wydarzyło. Chociaż w sumie może nie tak dużo, ale na pewno bardzo zmieniły moje życie. Wydarzyły się rzeczy pozytywne ale i negatywne. Może najpierw opowiem o negatywach. Moja, a w zasadzie nasza siostra, Dajana zginęła w wypadku samochodowym. Spieszyła się na mecz chłopaków, nie wyrobiła na zakręcie i uderzyła w drzewo. Przez pewien czas była w stanie krytycznym. Myśleliśmy, że się z tego wyliże, wiedzieliśmy przecież, że to silna dziewczyna. Ale niestety przegrała. Zmarła 8 maja. Na początku nie mogliśmy się otrząsnąć, co w sumie jest zrozumiałe. Mimo wszystko próbowaliśmy żyć dalej, wspierać się nawzajem. Nie było łatwo, ale teraz jest już coraz lepiej. Oczywiście jak zawsze z opresji wyjmuje mnie Maciek. Tym razem też tak było. Mimo, że się wyprowadził ode mnie, wspierał mnie jak tylko mógł. Dlaczego się wyprowadził? Nie wiem. Mówił, że nie chce się narzucać, ale sądzę, że chodziło mu o to, że go odrzuciłam. Na początku myślałam, że jest na mnie zły i już więcej się do mnie nie odezwie. W sumie nie wiem dlaczego tak myślałam, przecież nie można zmusić kogoś, żeby go kochał. No ale po wypadku Dajany wiem, że się myliłam. Sądzę, że Maciek po prostu chciał pobyć trochę sam, przemyśleć wszystko. A kiedy dowiedział się, co się stało od razu do mnie przyszedł. I wtedy wiedziałam, że to nie koniec naszej przyjaźni. Jeżeli chodzi o innych to w dużym stopniu pomogli im przyjaciele, u niektórych drugie połówki. Póki co jeszcze nie sięgnęłam tego zaszczytu posiadania chłopaka w ciężkim dla mnie okresie. Ale czuje, że jestem coraz bliżej. I teraz od smutnych wiadomości przenosimy się do szczęśliwych. W kwietniu, a dokładniej 30. w urodziny Roksany, Piter z Przemem urządzili jej najlepsze urodziny jakie mogła sobie wymarzyć. Bynajmniej tak mówiła. Chłopacy wynajęli klub tylko i wyłącznie dla nich, wynajęli One Direction i tak oto miała swój prywatny koncert na 21. Zaprosili mega dużo ludzi, w tym żużlowców. Roksana znała ich bardzo dużo, zdecydowanie więcej niż ja, gdyż jeździła z chłopakami na każdy mecz, no i tak ich poznawała. Ja nie miałam tyle szczęścia. Miałam szkołę, musiałam się uczyć, nie miałam czasu wyjeżdżać poza. Jeździłam tylko na te w Toruniu lub w Lesznie, w zależności gdzie byłam. I wtedy przeważnie siedziałam w boksach chłopaków, nigdy nie chodziłam po parku maszyn, bo nie chciałam rozpraszać innych zawodników. Na szczęście teraz mam już wakacje i mogę jeździć z chłopakami wszędzie. No ale mniejsza o to, na jej urodzinach byli chyba wszyscy zawodnicy Ekstraligi. I był tam on. DARCY WARD. Mój ulubiony żużlowiec, za którym szaleję. Oczywiście moim braciom nie można mówić takich rzeczy, bo najpierw wpakowali Roksanę z Pawłem. Na szczęście im się udało. Ale kiedy zobaczyłam Pitera z Darcym kroczących w moim kierunku zamarłam. Mój cudowny brat swatacz. Nie pamiętam dokładnie jak wyglądała ta rozmowa, ale chyba poszła dobrze, skoro teraz z Darcym jesteśmy przyjaciółmi i mamy się naprawdę dobrze. Mamy wspólny język i takie samo poczucie humoru. Za każdym razem kiedy rozmawiamy wspominamy jakieś śmieszne odpały i najczęściej pada na nasze pierwsze spotkanie. Ale bynajmniej wiem, jak ono wyglądało.
>>Roksana<<
Jestem z Pawłem już 10 miesięcy. Naprawdę świetnie nam się układa. Jestem w nim po uszy zakochana wydaje mi się, że on we mnie też. W ciągu kilku ostatnich miesięcy nie jeździłam na mecze, wolałam zostać w domu, pogadać z Oliwią, pomóc jej w nauce, pójść na cmentarz. Byłam taka szczęśliwa, że Dajana jedzie na mecz, miałam powiedzieć jej wtedy coś bardzo dla mnie ważnego. Miała się cieszyć razem ze mną. Ale nie zdążyła, nie zdążyła cieszyć się ze mną, nie zdążyła zostać ciocią. Miała dowiedzieć się o tym pierwsza. A teraz skoro ona nie wie, nikt nie wie. Nie mogę tego trzymać w ukryciu. Przecież to nasze dziecko. Moje i Pawła. Muszę mu powiedzieć, ale nie wiem jak. Nie wiem czy jesteśmy na to gotowi. Jesteśmy przecież tacy młodzi. Nie damy sobie rady. Mamy po 21 lat. Najpiękniejszy wiek - młodość, a my będziemy mieli je zmarnowane. Chociaż nosić w sobie cząstkę jego i mnie - bezcenne, nie nazwałabym tego czasu straconym, zmarnowanym. Wiadomo, wolałabym pójść do klubu, poszaleć ze znajomymi, nachlać się do nieprzytomności. Ale teraz mam inny problem, a nie kac następnego dnia. Będę miała dziecko. Muszę się na to przygotować psychicznie jak i fizycznie. Wiem, że jestem dopiero w 7 tygodniu, ale wolę mieć wszystko przygotowane. Muszę trochę poczytać o macierzyństwie i ogólnie tych sprawach. No i może poradzę się kogoś, kto pomoże mi jak powiedzieć o tym Pawłowi. Boję się, że będzie zły. Ale w sumie za co ma być? Za to, że mnie zapłodnił i teraz noszę cząstkę nas w sobie? To jak już ma być winny tej sytuacji, to na pewno jest nim on. Ale co ja wygaduję? Nie ma winnych. To życie, jestem w ciąży, będzie dziecko, trzeba się na to przygotować. Z jednej strony fajnie, ale z drugiej dziecko bez ślubu? Nie chcę tak. Ale w sumie brać ślub w wieku 21 lat? No nie, dla mnie za wcześnie, w sumie na dziecko też jest za wcześnie, ale ślub można odłożyć. A dziecka nie, jak się nie zabezpieczyło, to ma się tego konsekwencje.
>>Agata>>
Mój związek z Czarkiem był wprost cudowny. Sądzę, że byłby taki do dzisiaj. Gdyby nie to, że ukrył przede mną fakt, że bierze udział w nielegalnych wyścigach samochodowych. Jestem na niego taka wściekła! A tak naprawdę to sądzę, że nawet by mi tego nie powiedział, gdyby nie fakt, że złapała go policja. Co za kretyn! Nie jest to miłe, kiedy osoba, którą kochasz i zrobiłabyś dla niej wszystko okłamuje cię i nawet nie raczy powiedzieć o tym co robi. TYLKO DOWIADUJESZ SIĘ O JEGO TAJEMNICACH OD POLICJI KURWA! Niech to szlag trafi. Czarek wziął przepustkę i przyjechał do mnie. Przepraszał, że chciał mi to powiedzieć, ale mu nie wyszło. Jest totalnym kretynem, łajdakiem, bezmózgiem, cepem, idiotą, debilem, kłamcą, fałszerzem i kryminalistą. Dla mnie niczym nie różni się od tych innych kolesi z więzienia. Póki co, nie jestem gotowa mu wybaczyć. Nadal go kocham, więc nie chciałam z nim zrywać, jednak to co przede mną ukrył to dla mnie za dużo. Stwierdziłam, że po prostu zrobimy sobie przerwę, może wyjdzie nam na dobre. Po prostu muszę sobie to wszystko przemyśleć i odpocząć. Ja wiem, myślę o tym już dosyć długo, ale to naprawdę ciężka decyzja. Teraz już wiem dlaczego motał się tak w słowach kiedy byliśmy w szpitalu. Miał wypadek na tych JEBANYCH WYŚCIGACH. I nic nie powiedział. Kłamał mi prosto w oczy przez tyle czasu. PRZEZ 10 JEBANYCH MIESIĘCY. Dlaczego ja?
Jedynym pocieszeniem jest to, że skończyłam szkołę, mam już wakacje, matura za mną, która nieźle mi poszła. Mam teraz nieskończoną ilość czasu na myślenie o Czarou, czy mu wybaczę, czy nie. Póki co o ile mi wiadomo nadal siedzi w areszcie. Nie wiem, kiedy go wypuszczą, ani na jakiej podstawie, ani czy w ogóle go wypuszczą. Jedyne co wiem to to, że będzie miał rozprawę w sądzie, na której ja będę świadkiem. Ja jestem ciekawa świadkiem czego? Jak mnie tam nie było? O czym ja mam tam powiedzieć? O tym jak cudownie kłamie w oczy? Czy o tym jak cudownie manipuluje? Czy może o tym, że jest cholernie przystojny, czuły, opiekuńczy i strasznie mi go brakuje? Nie wiem, po prostu pójdę tam, nie będę na niego patrzyła, bo od razu zmięknę i będę po prostu odpowiadała na pytania sędziego. O tak! Plan idealny. Rozprawa będzie za kilka tygodni i z tego co mi wiadomo Czarou będzie siedział w areszcie do rozprawy a może nawet i po niej odsiedzi wyrok, ale na to trzeba czekać z wyrokiem sędziego. Mam nadzieję, że go nie zamkną, nie chce tracić z nim kontaktu, a tym bardziej nie chce odwiedzać go w więzieniu. Ja już wiem, że będą mnie wytykać palcami, że związałam się z kryminalistą.. jakbym sobie z tego sprawy nie zdawała. Ale tak szczerze, to mam w dupie opinie innych. Nie liczy się to kim kto jest, tylko uczucie, które w naszym przypadku jest strasznie silne i mocne.
>>Natalia<<
Pewnie zastanawiacie się co u mnie działo się przez tyle czasu? Hmm, zastanówmy się. Szkoła, matura, Troy, dziecko, zdrada, koniec przyjaźni. Kolorowo, prawda?
Szkoła - nigdy nie miałam problemów z nauką i tak zostało do samego końca.
Matura - jak już mówiłam wcześniej, nauka szła mi świetnie i tak samo poszła matura.
Troy - od naszego pierwszego spotkania od razu zaiskrzyło. Kiedy się spotkaliśmy od razu wiedziałam, że coś z tego będzie. Taka kobieca intuicja. No i racja było. Tak było.
Dziecko - tak właśnie zaszłam w ciążę. Nie wiem jakim cudem. Nie jestem na to gotowa. Na pewno nie teraz co się stało.
Zdrada - wiem, że Troy mnie zdradził. Pewnie jesteście ciekawi z kim? Z MOJĄ PRZYJACIÓŁKĄ - JULIĄ. Po prostu myślałam, że ich zabije, jak zobaczyłam ich razem w kawiarni. Ok, nie było by w tym nic dziwnego, gdyby tylko siedzieli i gadali. Przecież Jula była moją przyjaciółką, może chciał się jej o coś poradzić. Ale nie, to by było zbyt piękne. Kiedy zobaczyłam, że się całują. Nie, wszystko się we mnie zagotowało. Wpadłam do tej kawiarni jak poparzona i każdy pomyślałby, że jestem jakąś zazdrosną żoną. Ale ja po prostu byłam zakochana. Pojechałam specjalnie do King's Lynn, żeby zrobić mu niespodziankę. A on co? Obściskuje się z moją przyjaciółką. Obiecywał, że będziemy razem, będziemy mieć gromadę dzieci itp. A on co? Zrobił mi dziecko i poszedł do tej szmaty.
Koniec przyjaźni - od dnia, kiedy zobaczyłam Troya obściskującego się z Julą, minęły 3 miesiące. Nadal nie odzywam się ani do niej a tym bardziej do niego. Nie zamierzam kontynuować mojej przyjaźni z nią. To zwykła dziwka. Udaje twoją przyjaciółkę, chce ci pokazać, że masz w niej oparcie, ufasz jej. A ona co? Spiskuje za twoimi plecami i zdradza cię z twoim chłopakiem. Suka.
>>Julia<<
Po mojej kłótni z Natalią nie odzywamy się do siebie. W sumie nie chciałam, żeby tak wyszło. Kocham Troya i on mnie, strasznie chcieliśmy być razem, ale nie chcieliśmy niszczyć tego co było między Natalią a Troyem. Postanowiliśmy, że będziemy chodzić potajemnie. Ta informacja nie miała wyjść na światło dzienne. Bynajmniej nie teraz. Spotykaliśmy się z Troyem tylko i wyłącznie w Anglii, z dala od Natalii, żeby nie mogła nas przyłapać. Ale niestety, życie to nie bajka. Chciała zrobić Troyowi niespodziankę i przyjechała do niego, a zamiast przyjemności dostała cios prosto w serce. Zdradził ją chłopak w dodatku z jej najlepszą przyjaciółką. Też bym się wkurzyła, ale naprawdę nie chciałam, żeby tak wyszło. Jak tak teraz o tym myślimy z Troyem, to stwierdziliśmy, że jak spotykać się w tajemnicy to w tajemnicy. Mogliśmy siedzieć u niego w domu. No, ale niestety czasu nie da się cofnąć. Czujemy się strasznie, ale staramy się o tym nie myśleć i cieszyć się naszą miłością i naszym życiem, które mam nadzieję niedługo się zmieni i nabierze trochę żywszych kolorów.
>>Przemek<<
Przez ostatnie pół roku u mnie było po staremu. No może poza śmiercią Dajany. Nadal nie mogę się otrząsnąć. Byłem z nią bardzo blisko. Codziennie chodzę do psychologa, który przepisuje mi leki antydepresyjne. Sam nie wiem, czy pomagają, ale chyba tak, skoro nie mam jeszcze depresji. Mam nadzieję, że kiedyś mi przejdzie, tak jak mojemu rodzeństwu. Im też było ciężko, ale dali radę. Wierzą we mnie, wiem, że mam w nich wsparcie, wierzę, że pomogą mi wyjść z tej sytuacji. Muszę sobie poradzić, dla siebie, dla bliskich, DLA DAJANY.
>>Piotrek<<
Nigdy nie było tak dobrze między mną a Wiktorią. Naprawdę, w ciągu ostatnich miesięcy tak strasznie między nami się poprawiło, że aż postanowiłem się jej oświadczyć. No a Wiktoria się zgodziła. Jeszcze nie ustaliliśmy daty ślubu, a ona już ma bzika na punkcie wesela, sukienki i tych innych rzeczy związanych ze ślubem. Wiki nie może się doczekać ślubu i dnia, kiedy ustalimy datę. Ale powinna zrozumieć, że po śmierci Dajany, nie mam najmniejszej ochoty na rozkminianie, kiedy najlepiej byłoby się żenić.
>>Paweł<<
Jestem z Roksaną już według mnie na tyle długo, żeby wiedzieć i ogarnąć, że to ta jedyna. Żaden mój związek nie trwał, aż tak długo. Poza tym czuję to w kościach. Chcę się jej oświadczyć już niedługo. Zawsze chciała pojechać do Grecji. Zabiorę ją tam i się oświadczę. Ale najpierw trzeba kupić jakiś ładny pierścionek, który jej się spodoba. Ale w sumie liczą się chęci. Już nie mogę się doczekać tego dnia. A w wyborze pierścionka to chyba poproszę Oliwię. Mam nadzieję, że się zgodzi.
>>Darcy<<
Zawsze miałem problem w znalezieniu dziewczyny, a jak już znalazłem, to był to nietrwały związek. Albo leciały na moją kasę, albo na to, że jestem żużlowcem. To się zmieniło, kiedy poznałem Oliwię. Urodziny Roksany były najlepszą imprezę, na którą kiedykolwiek poszedłem. Podszedł do mnie Piter i zaprowadził do NIEJ. Od razu mi się spodobała. Jest piękna, i w ogóle miód, cud, malina. Kiedy do niej podeszliśmy strasznie się speszyła. Może dlatego, że nie codziennie podchodzi do ciebie twój ulubiony zawodnik. Ale wtedy było w niej coś uroczego, coś co pozwoliło mi się w niej zakochać. Darcy Ward i miłość od pierwszego wejrzenia? Nieprawdopodobne a jednak. Nasze pierwsze spotkanie - jak wyglądało? Hmm..cofnijmy się do tego dnia.
21. urodziny Roksany, klub, dużo ludzi, alkohol, ja i ona. Podeszliśmy do niej z Piotrkiem i zaczęliśmy rozmawiać. Na początku odpowiadała pojedynczymi słowami, ale później się rozkręciła. Najtrudniejsze są pierwsze słowa, potem pójdzie już z górki. Przez dosyć długo rozmawialiśmy na środku klubu, aż w końcu zaproponowałem Oliwii, że pójdziemy gdzieś usiąść. Postanowiliśmy pójść przed klub, kiedy Ola, bo tak ją teraz nazywam, kierowała się do wyjścia, potknęła się i przewróciła, nie wiem o co. Sądzę, że chodziło o wysokie buty. No a kiedy siedzieliśmy przed klubem Oliwia zwymiotowała. Nie wiem dlaczego, sądzę, że wszystko się skumulowało - alkohol, ja, i ogólnie cała ta impreza. Rzygała jak kotka podczas ciąży. Wszystko było brudne - ja, ona i taksówka, którą odwiozłem ją do domu. Postanowiłem, że zabiorę ją już z tej imprezy, bo sądzę, że nie chciała rzygać na całych urodzinach. Taksówkarz odwiózł nas do jej domu, a ja postanowiłem, że zostanę z nią dopóki jej rodzeństwo nie wróci. Mam nadzieję, że ze mną miała łatwiej w ten wieczór, bynajmniej miał jej kto włosy trzymać itd.
Miałem zostać tak długo dopóki nie wróci reszta, a jak się okazało, zostałem do rana. Pomogłem wyleczyć jej kaca, bo ja - cudowny imprezowicz, który ma kaca 2 razy w tygodniu co tydzień - mam trochę sposobów, żeby sobie odpuścił. Mam nadzieję, że jej pomogłem i jest mi wdzięczna za ten wieczór i ranek, a właściwie popołudnie.
Tak więc po naszym spotkaniu traktuję ją już jak dziewczynę. Nie wiem czy ona mnie tak samo, ale niedługo jej się o to zapytam. Oficjalnie nie jesteśmy jeszcze razem, ale jesteśmy coraz bliżej. Pewnie moje fanki ją zjedzą, ale mam to gdzieś. Jeżeli byłyby moimi prawdziwymi fankami, cieszyłyby się razem ze mną, że znalazłem dziewczynę, która chociaż trochę odciąga mnie od imprezowania i innych zbędnych rzeczy. No i przede wszystkim cieszyłyby się moim szczęściem, a nie zazdrościły. Zresztą, co ja będę wnikał. Niech se myślą co chcą. Nic nie powstrzyma nas od bycia razem i bycia szczęśliwym ze sobą. Mam nadzieję, że nasz związek będzie trwały i się utrzyma, a nie tak jak inne. A nawet jak nam nie wyjdzie, to zostaniemy przyjaciółmi, bo Oliwia jest naprawdę genialną dziewczyną, z którą nie chciałbym tracić kontaktu.
Wiktoria Lewandowska - ma 20 lat, jest narzeczoną Piotrka. Chciałaby już za niego wyjść, ale nie potrafi zrozumieć dlaczego Piter chce czekać. Czy to coś między nimi zepsuje?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz