niedziela, 11 października 2015

Rozdział 12

Piątek, 9 października
>>Oliwia<<
Budzik zadzwonił o 7.00. Maciek jak zwykle zaczął narzekać, że ze mną nigdy się nie wyśpi. Może i nie będzie go od poniedziałku budził budzik, tylko ja. Będzie miał spokój tylko w weekendy no i jak se kupi mieszkanie. W sumie mi się podoba, że tu jest, bo nie muszę chodzić w ten lód do szkoły. Niby mam blisko, ale w lód to i tak daleko. Na moje nie musi się przeprowadzać. Roksana tu nie wróci, a mi zawsze raźniej będzie mieszkać z nim niż sama. Owszem rodzeństwo będzie mnie odwiedzać, no ale rzadko. W końcu mają swoje życie i problemy i nie będą całymi dniami przesiadywać u mnie. O ile Roksana ma dobre pół godziny, tyle Przemo, Piter i Dajana w Lesznie, więc dzieli nas dobre 230 km. Właśnie, dziś o 16.00 jadę z Natalią, Julą, Agatą i Czarou do Lublina na mecz Polska vs Reszta Świata. Chłopacy jadą wcześniej, żeby potrenować już dzisiaj. Właściwie odwiozą mnie do szkoły i ruszają do Lublina. Więc w sumie dzięki mnie będą wcześniej. Jak dobrze, że Jula ma prawo jazdy. No i samochód to nas zawiezie. Właśnie muszę się w końcu zapisać na kurs.
Wstałam z łóżka, wygrzebałam coś z szafy i poszłam do łazienki się ogarnąć.

W międzyczasie pomagałam Maćkowi się spakować, bo oczywiście nie zrobił tego wczoraj, bo mu się nie chciało. To do niego podobne, że robi wszystko na ostatnią chwilę. Spakował się w miarę szybko no i zawiózł mnie do szkoły. Nie mogłam się doczekać, aż będę w Lublinie i znowu go zobaczę. Mam nadzieję, że zajmą się pokojami.
>>Agata<<
Jedziemy do Lublina, mam nadzieję, że Czarek niczego nie zapomni i nas spakuje. Znaczy swoich rzeczy na pewno nie zapomni. Co do swoich to zostawiłam mu listę. Mam nadzieję, że wszystko znajdzie. Zresztą, większość rzeczy mam w walizce, więc nie powinno być szczególnie trudno. Czemu tam jadę? Sama nie wiem, zawsze fajnie gdzieś pojechać ze znajomymi. Z nimi zawsze można się rozluźnić, zabawić.
Szybko się ogarnęłam

 i tym razem to ja krzyczałam na Czarka, żeby się pośpieszył. Teraz już wiem czemu go to tak irytowało, jak musiał czekać na mnie.
Po 10 minutach zszedł na dół ze swoją walizką i wpakował ją do samochodu.
-Twoją zostawiłem sobie na później. Zanim to wszystko znajdę, ułożę to trochę minie.
-Nie, żeby coś, ale miałeś to zrobić jak mnie odwieziesz, a nie teraz. No i mamy 3 minuty. Spóźnię się przez ciebie. Dziękuję, kocham cię.
-Ja ciebie też. Jakoś to sobie usprawiedliwisz. O, albo sam to zrobię.
>>Natalia<<
Dzisiaj idę na spotkanie z Troyem, już nie mogę się doczekać. Miałam jechać z dziewczynami i Czarkiem do Lublina. Ale Troy jedzie w tych zawodach, dlatego raczej pojadę z nim. Mam nadzieję, że dziewczyny się na mnie nie obrażą, ale po prostu nie chcę, żeby Troy jechał sam.
Szybko się ogarnęłam i przygotowałam sobie kupione wcześniej ciuchy.

Jak wrócę ze szkoły to będę musiała się jeszcze spakować. Mam nadzieję, że zdążę zrobić się na bóstwo, spakować się no i w ogóle dojechać na Motoarenę. Dobra, kobieta potrafi. A nawet jakbym się spóźniła to chyba to wybaczy. Albo po niego zadzwonię, żeby po mnie przyjechał. W końcu wie gdzie mieszkam, a ja bym nie musiała tułać się tramwajem.
Poszłam do szkoły, myśląc już tylko o spotkaniu z Troyem.
Po lekcjach
>>Oliwia<<
Wróciłam ze szkoły, już niestety na pieszo. Odrobiłam lekcje, żeby nie robić ich w niedzielę i usiadłam przed telewizorem. Miałam jeszcze dobrą godzinkę do przyjazdu Julii. Oglądałam sobie Szkołę. Była taka cisza, nie wyobrażam sobie, żeby zawsze była tu taka cisza. Tak sobie oglądałam i oglądałam ten porąbany, ale jaki ciekawy serial i uświadomiłam sobie, że muszę się spakować. Pobiegłam do mojego pokoju z prędkością światła i zastanawiałam się gdzie mam walizkę. Spędziłam co najmniej pół godziny na szukaniu walizki, która jak się okazało była w piwnicy. Nawet nie pamiętałam, żebym ją tam położyła, no ale dobra najważniejsze, że ją znalazłam. Mam tylko 25 minut, żeby się spakować. Ja nie mogę, nie zdążę. Dobra, jak coś to poczekają chwilę. Jakoś się spakowałam, mam nadzieję, że niczego nie zapomniałam.
>>Agata<<
Jestem dumna z Czarou, znalazł wszystko z mojej listy. Nie mogłam się już doczekać przyjazdu Julii. W sumie nie wiem czemu tak się cieszę, przecież to tylko Lublin, a nie Karaiby czy Malediwy. No tylko Lublin, ale z jakimi ludźmi. No i z najlepszym chłopakiem w galaktyce. No i pewnie mecz obejrzymy w parku maszyn. Znaczy mam taką nadzieję, tam jest fajniej. Nienawidzę słuchać dziewczyn, które gadają o żużlowcach rzeczy, które nigdy się nie spełnią. To jest żałosne. Dobra, Oliwia też cały czas gada o tym jakby chciała być z Darcym i w ogóle. Ale ona chociaż potrafi zdecydować się na inny związek. A nie tak jak te dziewczyny mówią: "Maciek zapytał się mnie czy chcę z nim chodzić, a ja mu powiedziałam wybacz Maciek, czekam na Przemka". No żenadix. No i Oliwia nie mówi tego głośno i publicznie tylko cicho i w towarzystwie znajomych. A niektóre te dziewczyny to po prostu drą się na cały stadion. Ale i tak najlepsze jest jak mają miejsce nad parkiem maszyn, jak krzyczą do nich i myślą, że oni im odpowiedzą. Żałocha.
>>Natalia<<
Wróciłam do domu, zjadłam w pośpiechu obiad, odrobiłam lekcje. No i czas szykować się na spotkanie z Troyem. Poszłam wyprasować moją bluzkę i gdy nagrzewałam żelazko zaczął dzwonić mój telefon. Numer był nieznany. Jedyna osoba, która przyszła mi na myśl był Troy. Mimowolnie uśmiechnęłam się pod nosem i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Halo?
~Cześć Natalia. Mówi Troy, słuchaj jest zimno. Przyjadę po ciebie za 20 minut. Co ty na to?
-Ok, w sumie miałam po ciebie zadzwonić, ale przypomniało mi się, że nie mam twojego numeru, ale dobrze, że dzwonisz od razu zapiszę. Tylko jak coś to zaczekasz na mnie chwilę, bo nie wiem czy zdążę się ogarnąć.
~Ok, nie ma problemu. Do zobaczenia, Natalia.
-Do zobaczenia, Troy.
Ekstra, teraz mam tylko 20 minut. Nie zdążę, no po prostu nie zdążę. Wyprasowałam szybko, ale w miarę dokładnie bluzkę. W sumie zastanawiam się dlaczego tego nie zrobiłam, jak gadałam z Troyem. No ale jego głos jest taki ochh, że pewnie przypaliłabym tą bluzkę, a wtedy musiałabym iść w jeansach. A wolałabym raczej dobrze wyglądać. A jak sobie pomyśli, że odwaliłam się jakby to była randka? O matko, dobra jak coś powiem mu, że lubię się czasem ładniej ubrać. Zresztą, jak każda kobieta.
Ubrałam się, zrobiłam kreski eyelinerem i wytuszowałam rzęsy

i czekałam na Troya w oknie. Kiedy zobaczyłam jego samochód, szybko wzięłam płaszczyk, który leżał na łóżku, torebkę i zeszłam na dół. Wsiadłam do samochodu Troya.
-Cześć Natalia, pięknie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje.
-Natalia, mam pytanie.
-Słucham?
-Interesujesz się żużlem?
-Nie specjalnie, ale mam koleżankę fanatyczkę, zresztą znasz Oliwię, więc trochę o tym słyszałam. No i zresztą jadę ze znajomymi dzisiaj do Lublina.
-Szkoda, bo tak sobie myślałem, czy byś nie chciała może pojechać ze mną.
-Znaczy, zawsze mogę odwołać i powiedzieć, że pojadę z tobą Troy.
-Mogłabyś?
-Mogłabym. Mogę zaraz zadzwonić do Juli i powiedzieć, żeby na mnie nie czekały i spotkamy się na miejscu.
Wybrałam numer Julii i na początku nie odebrała. Ale po chwili oddzwoniła.
-Cześć Jula, słuchaj nie czekajcie na mnie dzisiaj, jadę z Troyem. Spotkamy się na miejscu.
~No dobra, widzę, że twój związek się rozkręca. Tylko nie bawcie się za dobrze. Do zobaczenia.
-Głupia moja małpa. Do zobaczenia, cześć.
>>Julia<<
Z Natalią zawsze tak było. Jedziesz z nami? Jadę, jadę. Za kilka dni: Ej, wiesz co nie mogę jechać, albo jadę z kimś innym. Znaczy w tym przypadku nie byłam na nią zła. Fajnie by było, jakby Natalia wreszcie sobie kogoś znalazła. A w sumie zastanawia mnie jedno. Dlaczego zawsze myślę o innych, a nie o sobie? Może dlatego, że dla mnie na pierwszym miejscu jest rodzina, a potem przyjaciele i ich szczęście. Cieszę się, że Agata jest szczęśliwa z Czarkiem, że Oliwia była szczęśliwa z Kacprem, a mam nadzieję, że już niedługo z Maćkiem. Tych dwóch do siebie ciągnie to widać. A no i mam nadzieję, że spełni się marzenie Oliwii i w końcu pozna Darcy'ego. W sumie to dziwne, że go nie zna. Przecież ma braci żużlowców, jej przyjaciele to żużlowcy. No i przyjaźni się z najlepszym przyjacielem Darcy'ego, Chrisem Holderem. No, ale pewnie będzie leciała do Australii niedługo na Grand Prix to mam nadzieję, że go tam pozna. Oby, po prostu mam już dosyć słuchania jej marzeń, które powtarza 15 razy dziennie. Ale w sumie jak go pozna, to będzie opowiadała o ich spotkaniach. Chyba w sumie lepiej jest słuchać tego co wydarzyło się naprawdę, niż tego co nie miało miejsca.
Nie byłam dziś w szkole, bo nie chciało mi się iść. Jestem takim leniem, czasami można tak zrobić, zwłaszcza w piątek. Cały czas siedziałam sobie w piżamce, więc poszłam się ubrać

i ruszyłam po Oliwię, a potem po Agatę i Czarka.
>>Maciek<<
W Lublinie byliśmy koło 14.00, znaleźliśmy hotel, który wyszukaliśmy w necie i zajęliśmy kilka pokoi. Powiedzieliśmy recepcjonistce, że jak dojedziemy to dokładnie powiemy ile. Liczyliśmy z chłopakami ile nas tam będzie no i jak nas przydzielić. Powiedziałem, że chcę mieć pokój z Oliwią i nikt ani nic tego nie zmieni. W końcu dokonaliśmy podziału:
Ja i Oliwia
Agata i Czarek
Jula i Natalia
Piter i Wiktoria
Przemek i Troy
Myślę, że dobrze będzie i dziewczyny się na nas nie obrażą. Znaczy chyba nie mają o co. Zresztą przyjadą wieczorem i będą zmęczone po podróży i nie będą miały siły się kłócić. Chyba, w każdym razie już nie mogłem się doczekać, aż przyjadą. Żałuję, że nie zabrałem Oliwii ze sobą rano, ale nie zgodziłaby się jechać z nami, bo by powiedziała, że musi iść do szkoły. Koniecznie i nie ma innej opcji. Ale zawsze mogłem spróbować.
Kilka godzin później
>>Agata<<
Na miejscu byliśmy koło 22.00. Byłam tak umęczona, że marzyłam tylko i wyłącznie o tym, żeby pójść spać. Mi spodobał się przydział chłopaków. Cieszę się, że jestem w pokoju tylko z Czarkiem. No ale chłopacy się domyślili, bo nie sądzę, żeby oni chcieli, żeby byli w pokoju z dziewczyną i jeszcze z kumplem, bratem, czy siostrą. Dostaliśmy pokój numer 121. Czarek wziął nasze walizki i skierowaliśmy się do pokoju. Pierwsze co zrobiłam to poszłam do łazienki, umyłam się, ubrałam w piżamkę i poszłam się położyć. Byłam tak zmęczona, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
>>Oliwia<<
Tak jak myślałam, pokój mam z Maćkiem. Wiedziałam, że tak będzie. Przecież nie przepuścił by takiej okazji. W sumie nie przeszkadza mi to, lubię z nim spać. Przecież mieszkam z nim w jednym domu, śpię w jednym łóżku. No i nie chcę, żeby znalazł sobie mieszkanie, bo mi się podoba tak jak jest. Za cicho będzie bez niego. A jemu też przecież raźniej będzie mieszkać ZE MNĄ, niż sam. Coś czuje, że coś do mnie czuje, ale nie jestem pewna. Myślałam to samo, kiedy byłam z Kacprem, a on okazał się zwykłym skurwysynem.
Maciuś pomógł mi z walizką, w sumie poradziłabym sobie sama. Nie takie rzeczy w życiu robiłam. Poszłam do łazienki, ubrałam się w piżamę i poszłam położyć się koło Maćka, który najwidoczniej przebrał się kiedy byłam w łazience. Wtuliłam się w niego, jak zawsze, i odleciałam do krainy Morfeusza.
>>Julia<<
Siedziałam w pokoju i czekałam na Natalię. Postanowiłam do niej zadzwonić i zapytać się ile jeszcze mam siedzieć sama w tym pokoju.
~Halo?
-Cześć, Natalia. Słuchaj, kiedy będziecie?
~Wiesz co? Niedawno dopiero wyruszyliśmy z Toruniu, dlatego będziemy w nocy.
-Ok, jak coś to idźcie do pokoju 125, tam jest Przemek, ale nie chcę spać sama, więc po niego pójdę. Klucz zostawimy wam w recepcji.
~Dobra, to do zobaczenia rano.
-Cześć.
Byłam już w piżamce, z mokrymi włosami, no ale mimo wszystko postanowiłam pójść do Przemka i poprosić go, żeby do mnie przyszedł. W moim pokoju były 2 tapczany, więc dobrze, bo mogę go zaprosić. Jak by było małżeńskie, to by nie wypadało, a nie chciałabym spać sama, to pewnie bym czekała, aż Natalia przyjedzie, albo poszłabym do Przemka i sprawdziła jakie on ma łóżko i najwyżej się do niego wprosiła.
Zapukałam do niego i czekałam, aż otworzy drzwi. Nie musiałam na to długo czekać, bo otworzył po chwili w samych bokserkach i zaprosił do środka.
-Przemek, przepraszam, że tak późno, ale Natalia z Troyem będzie w nocy no i boję się spać sama i tak sobie pomyślałam, że może przyszedłbyś do mnie. Bo z tego co wiem, ty masz pokój z Troyem no i zawsze raźniej będzie spać razem w pokoju. No nie? A jak Natalia z Troyem przyjadą to wtedy przyszliby tutaj, a klucz zostawimy im w recepcji. Co ty na to?
-Dobra, daj mi chwilę, wezmę rzeczy na jutro, żeby im tu wtedy nie przeszkadzać i zaraz do ciebie przyjdę.
Wyszłam z pokoju i byłam bardzo szczęśliwa, że nie będę spała sama. Za dużo się horrorów z Oliwią naoglądałam. Już ja jej kiedyś pokażę, co przez nią przechodzę. Położyłam się do łóżka i czekałam na Przemka. W końcu się nie doczekałam, bo byłam tak zmęczona, że zasnęłam.
>>Natalia<<
Na miejscu byliśmy koło 3.00. Nie myślałam o niczym innym jak o spaniu. Jak weszłam do pokoju jedyne co rzuciło mi się w oczy to 2 tapczany, które były zsunięte do siebie. Przemek, dzięki. Ale w tym momencie nawet nie miałam siły być na niego zła i myśleć o innych rzeczach. Chciałam po prostu się położyć. Poszłam do łazienki, przebrałam się w piżamę i położyłam na jednym z tapczanów, obok Troya, który już słodko spał. Przyglądałam mu się, aż w końcu zamknęły mi się oczy i zasnęłam.

piątek, 9 października 2015

Rozdział 11

Środa, 7 października
>>Roksana<<
No i nadeszła wiekopomna chwila. Przeprowadzam się do Pawła. Dosyć szybko o tym zadecydowaliśmy, ale co tam. Jak coś to wrócę do Oliwii. Chyba mnie przyjmie z otwartymi rękoma. W końcu ja kupiłam ten dom. Kurde no, już nie mogę się doczekać, aż rozpakuje tam swoje rzeczy i będę miała go na wyłączność. Codziennie słyszeć jego głos, o 6 rano, jak i o 3 w nocy. Widzieć jego piękne brązowe oczka, jeść z nim śniadania, obiady i kolacje. No i mam nadzieję, że kiedyś tam wychowywać nasze dziecko, patrzeć jak dorasta. Stanąć z Pawłem na ślubnym kobiercu, dożyć starości. No ale dobra, tutaj już za daleko w przyszłość zawędrowałam. Przyjedzie Przemo, żeby mi pomóc to wszystko pozanosić. W sumie z Pawłem dalibyśmy radę, ale znalazł sobie pretekst, żeby móc zobaczyć Oliwię i mnie. No i zabrać Pitera do Leszna. A no i Oliwia nic nie wie. No jak wstanie to zobaczy kartony i się domyśli i pewnie sobie pomyśli: "Nawet miesiąc nie są razem, a już ze sobą mieszkać będą." No, ale to moje życie, więc nie przejmuje się opinią innych.
>>Oliwia<<
Ja pierdole, no co to ma być!? 6.30 i już takie hałasy. Nawet nie pomyślą, że ja do szkoły idę. Postanowiłam zejść na dół i ogarnąć co się dzieje. Ta w salonie krząta się Roksana, Piter, Maciuś. Aż cud, że oni wstali o tej godzinie. Tak sobie stałam i przyglądałam się sytuacji, kiedy z kuchni wyłonił się PRZEMEK! Kurwa, jak ja za nim tęskniłam.
-Cześć Przemek!- krzyknęłam i poszłam się do niego przytulić.
-Cześć Mała, jak tam?
-Chujowo, ale stabilnie. W skrócie: rozstałam się z Kacprem, miałam wielkiego doła, ale Maciuś pomógł mi z niego wyjść, w szkole coraz ciężej, co chwila sprawdziany, kartkówki, No po prostu chodzę już jak robot. Jak dobrze, że chociaż większość rzeczy to powtórki, bynajmniej na razie.
-Przykro mi z powodu Kacpra, ale cieszę się, że już doszłaś do siebie. A co do nauki to co ty byś chciała? Oliwia to 3 klasa, matura przed tobą.
-No wiem, wiem. Ale mogłoby być chociaż trochę łatwiej.
-Dobra, koniec tematu Mała, chcesz coś zjeść?
-Oczywiście, co dobrego zrobiłeś?
-Tylko twoje ulubione kanapki z serem, szynką i chrzanem.
-Dzięki. Agata w szkole taką ochotę mi zrobiła.
Zajadałam się kanapkami, gadałam z rodzeństwem. No i okazało się, że Roksana przeprowadza się do Pawła. Tak jak myślałam. Ale nie sądziłam, że na Roksi i Pawle się nie skończy. Okazało się, że Maciek przeprowadza się do Torunia. Będzie mieszkał u mnie dopóki nie znajdzie sobie jakiegoś mieszkania. W sumie to ja bym nie miała nic przeciwko, żeby został. Nie ma nic złego w tym, żeby przyjaciele mieszkali razem. Dobrze, że Roksany nie będzie to Maciuś będzie miał pokój chociaż.
No, zjadłam śniadanie, poszłam się ubrać i Przemo zawiózł mnie do szkoły.

>>Agata<<
-Agata! Schodź już!
-No chwila no!
Szybko włożyłam jakieś ciuchy i poszłam do zrzędliwego jak zawsze rano Czarka.

Najbardziej to bym chciała już piątek. Nie tylko dlatego, że weekend, ale najbardziej dlatego, że chcę już do Czarou. Może wproszę się do niego już dzisiaj? Ale z drugiej strony co na to rodzice? Nie no dobra to mam akurat w dupie, w końcu jestem pełnoletnia i sama o sobie decyduje. Wrócę do domu spakuje książki na czwartek i piątek, trochę ciuchów i byłoby idealnie. Czwartek, piątek, sobota i niedziela z Czarou ♥ sam na sam. Ale pięknie. Ale czy wypali? Nie wiem, pogadam z nim po szkole.
>>Roksana<<
Jestem już u Pawła w domu. Jest piękny.

Cieszę, się że tu jestem. Więcej rzeczy już jest, jeszcze tylko wszystko ułożyć, rozpakować. Resztę przywiezie Przemek. Teraz zwiedzanie mieszkania. Jakoś nigdy się nie złożyło, żebym u niego była. Zawsze przesiadywałam z nim w hotelu. Paweł mieszka w Osieku, więc to kawałek drogi z Torunia, więc nie opłacało nam się tam jeździć.
Salon:

Łazienka:

Sypialnia:

Kuchnia:

Jadalnia:

Ogród:

Jest pięknie. Lepiej niż sobie wyobrażałam. Czuję się jak w bajce. Z moim księciem, w naszym pałacu. Lepiej być nie może.
Kilka godzin później
>>Agata<<
Po lekcjach przyjechał po mnie Czarou i zabrał mnie na lazanię. Jak on mnie zna i wie co uwielbiam. Zjedliśmy i pojechaliśmy do mnie do domu. Postanowiłam, że zapytam się co myślałby o moim dłuższym pobycie u niego.
-Czarou? A co byś powiedział na to, że pojechalibyśmy do mnie, spakowałabym się i już dzisiaj u ciebie nocowała, aż do niedzieli?
-No cóż mi by się bardzo podobało. Ale co na to twoi rodzice?
-Czarek, jestem pełnoletnia. Decyduje sama o sobie, więc nie powinno ich to interesować gdzie idę.
Pojechaliśmy do domu, poinformowałam o szybszym wyjeździe, jak zwykle nie obyło się bez gadania, że w środku tygodnia itd. Matko, moje życie moja sprawa. Chcę jechać do Czarou już teraz. No ale i tak dobrze, że rodzice nie gadali o jakichś durnotach typu:"Zabezpieczajcie się", jak to zwykle rodzice mają w zwyczaju. Albo nie tyle rodzice co rodzeństwo, czy przyjaciele. No, ale nie ważne. Poszłam do pokoju, spakowałam kilka ciuchów, książki na czwartek i piątek. No i pojechaliśmy do mieszkania Czarka. Było ono bardzo przytulne, malutkie, ale idealne na 2 osoby. No i wielki nieogar. Już chyba wiem czemu chciał, żebym przyjechała w piątek, żeby zdążył posprzątać. Ale niech się mój misiek nie martwi, pomogę mu.
>>Oliwia<<
Piter z Przemem zostają w Toruniu do piątku. Oni zajmą pokój Roksi, czyli ja śpię z Maćkiem. Znowu. W sumie fajnie, on jest taki cieplutki, idealny na moje ostatnie dni, kiedy wiecznie mi zimno. Maciek jest serio genialny, wie jak mi zimno, więc zawozi mnie do szkoły i odwozi do domu. Słodziak. Jak zwykle pomógł mi w lekcjach, żebyśmy mogli pójść biegać. Dobrze wie jak tego nienawidzę, ale jak się uśmiechnie to mu po prostu ulegam.
Dzisiaj znowu poszliśmy biegać na szczęście na krótszy dystans, bo było już późno. No tak, tak to jest jak kończy się lekcje o 15.
>>Roksana<<
Już się rozpakowałam, ciuchy w szafie, kosmetyki w łazience. Wszystko jest pięknie poukładane i na swoim miejscu. Nawet szybko mi to poszło. Nie sądziłam, że zrobię to w niecały jeden dzień. No w każdym bądź razie przygotowywałam już kolację, a mianowicie gofry. Paweł siedział już przed telewizorem i wybierał film na wieczór. Pewnie wybierze horror, coś co lubię oglądać, ale panicznie się tego boję.
Czwartek, 8 października
>>Oliwia<<
Jak zawsze w czwartek zadzwonił budzik o 8.00. Oczywiście Maciek jako że śpi ze mną zaczął marudzić, że nie wytrzyma jak będzie go budził mój budzik. Pocieszałam go, że śpi ze mną tylko do jutra i że obudzi go tylko w piątek o 7, a potem będzie mógł normalnie położyć się. No, ale najpierw mnie zawieźć. Poszłam się ubrać, a Maciek zrobił śniadanie, kanapki z pomidorem najlepsze.

Tak, lekcje zaczynam matmą i co? I babka odda sprawdziany. Tak trochę sram, ale zawsze tak mam. No i Maciuś mnie pociesza, że będzie dobrze, że to rozumiem, no ale sama nie wiem. Dobra, niedługo się przekonam. Ale czy chcę wiedzieć? Nie wiem, niby tak, ale jednak nie.
Poszłam na przystanek, a właściwie Maciek mnie na niego odwiózł, bo miał po drodze do załatwienia jakąś sprawę. Poczekałam chwilę na tym lodzie i przyjechała Agata. Ruszyłyśmy wolno do szkoły, jak to zawsze my no i gadałyśmy o sprawdzianach z matmy i ogólnie o szkole.
>>Natalia<<
Jutro idę na spotkanie z Troyem, nie mam się w co ubrać. Świetnie, muszę się umówić z dziewczynami na zakupy. Zawsze można się oderwać od świata rzeczywistego no i spędzić czas z przyjaciółmi, a zakupy to ulubione zajęcie każdej kobiety. W sumie za nimi nie przepadam, ale coś muszę włożyć. No, ale dziewczyny je uwielbiają, więc mi pomogą.
Szybko się ubrałam, no i poszłam do szkoły. Już nie mogłam się doczekać końca lekcji.

Kilka godzin później
>>Oliwia<<
Idziemy do galerii z Julą, Agatą i Natalią. Serio, fajnie. Bynajmniej Maciek nie będzie mnie męczył z bieganiem. No mam taką nadzieję. Tak w ogóle to teraz dowiedziałam się, że Natalia spotyka się z Troyem. Jak ona czy tam on mogli mi o tym nie powiedzieć!?  Z matmy dostałam 4. Jestem z siebie dumna. A właściwie nie wiek z kogo bardziej mam być. Maciek mi to wytłumaczył, bo gdyby nie on, to był dostała pałę. Czy też być dumna z siebie, że jednak to zrozumiałam i tak napisałam. No to uznajmy, że będę dumna i z niego i ze mnie. Plan idealny. Już nie mogę się doczekać, aż mu podziękuje.
Kupiłam sobie to:

Mam nadzieję, że Maciek nie będzie na mnie zły, bo wzięłam jego kartę kredytową. Tak w sumie to zawsze mam ją przy sobie. Skoro podał pin, ja zapamiętałam, to czemu nie skorzystać?
>>Agata<<
Z matmy dostałam 5, naprawdę nie wiem jak to zrobiłam. No, a jeszcze na koniec dnia najlepsze zakupy z najlepszymi ludźmi. Jak się okazało nie wzięłam ze sobą pieniędzy, więc zadzwoniłam do Czarka, żeby mi przywiózł no i zapłacił kartą za moje zakupy:

Po czym zawiózł mnie do domu.
>>Natalia<<
Matematyka jak zawsze poszła mi dobrze. Piąteczka jak zawsze. A teraz został tylko strój na piątek. Dziewczyny pomogły mi wybrać, no i myślę, że w sumie fajnie wyszło, najwyżej zamarznę, ale co tam.

Już nie mogę doczekać się spotkania z Troyem. On jest taki śliczny, uroczy, przesłodki i w ogóle. Jest żużlowcem, ale nie przeszkadza mi to. Nie lubię żużla, ale mogę dla niego zrobić wyjątek, bo Troy działa na mnie jak magnes. Tak do siebie przyciąga. No i ten jego nieziemski uśmiech. Już nie mogę się doczekać, kiedy go zobaczę.
>>Julia<<
Nie wierzę w to, że Natalia poszła z nami na zakupy. I to jeszcze nie my ją wyciągałyśmy, tylko ona sama zaproponowała. Coś tu jest na rzeczy. Chyba Troy jej się spodobał, że aż poszła na zakupy, żeby dobrze jutro wyglądać. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze między nimi. No i jakby do czegoś doszło, to że jej nie skrzywdzi. Oliwia mówi, że Troy jest spoko i, że nigdy nie skrzywdzi dziewczyny, której kocha. No, ale czemu ja o tym myślę? Przecież oni nawet nie są przyjaciółmi, nic o sobie nie wiedzą, a ja już myślę, co by było gdyby byli razem. No, ale ja lubię myśleć o takich rzeczach. Szkoda, że nie na temat siebie, tylko innych. Matma jak zawsze poszła mi chujowo, a mianowicie dostałam 2+, punkt do 3. Zabije się. Chociaż w sumie i tak jestem szczęśliwa, bo mogło być gorzej. No, ale na pocieszenie kupiłam sobie:

W sumie to nie wiem gdzie to założę, no ale może będzie na przyszłość potrzebne. Mam nadzieję. Po zakupach przyjechał po mnie Seba. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, odrobiłam lekcje, ogarnęłam mniej więcej co na jutro potrzebne, spakowałam plecak i rozmyślałam dalej. Tym razem o sobie.
>>Oliwia<<
Z zakupów odebrał mnie Maciek, bo nie chciał, żebym się tułała autobusem. No i miałam nadzieję, że nie weźmie mnie na bieganie. No bo w końcu lekcje do 15.15, potem zakupy 2 godziny. W sumie szybko nam to poszło. No, ale dał chociaż trochę czasu na lekcje i naukę. Trochę=godzinę. Więc strasznie mało. No, ale taki jest Maciek, jak sobie coś postanowi to tak ma być. Postanowił sobie, że będzie biegał codziennie to to robi. Tylko szkoda, że nie może wziąć Pitera i Przema, przecież oni też nie powinni wyjść z formy. No, ale nie lepiej męczyć Oliwię. Nie dość, że męczą ją w szkole, to potem jeszcze Maciek każe biegać. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
>>Natalia<<
Szłam na przystanek no i po drodze spotkałam Troya. Cóż za zbieg okoliczności. Pewnie Oliwia mu powiedziała, że tu jestem.
-Cześć Natalia.
-Hej.
-Małe zakupy z koleżankami były co? Chodź, odwiozę cię.
-Dzięki, ale mam nadzieję, że nie będziesz mnie nawiedzać.
-O to się nie bój. To gdzie mam jechać?
Podałam mu adres, zawiózł mnie do domu, pożegnałam się, no i weszłam do mieszkania. Odrobiłam lekcje, pouczyłam się no i tak dalej, aż w końcu położyłam się ze słuchawkami w uszach i zasnęłam.
>>Agata<<
Jak wróciłam do domu, właściwie do Czarka, to tak mi się cholernie nie chciało robić lekcji, ani się uczyć, więc postanowiłam, że zrobię to później, a teraz spędzę czas z Czarou. Obejrzeliśmy jakąś komedię romantyczną, a potem jakoś tam odrobiłam lekcje, położyłam na kanapę z książkami i tak się uczyłam, uczyłam, aż zasnęłam.

czwartek, 8 października 2015

Rozdział 10

Poniedziałek, 5 października
>>Oliwia<<
No tak, wyprosić mojego brata z domu, zwłaszcza, że pomieszkuje tu Maciuś to naprawdę wielka sztuka. Tak w sumie nie wiem, czemu Magic u mnie jest. Pewnie nie chce, żebym była sama po rozstaniu. Chociaż już mam się świetnie. No i jest tu Piter, pewnie niedługo zawita Przemo. A i najprawdopodobniej Roksana przeprowadzi się do Pawła. To jest już tylko kwestia czasu. Naprawdę szybko chcą ze sobą zamieszkać. Nigdy bym nie pomyślała, że tak szybko się w sobie zakochają, No właściwie Roksana w Pawle już jest od dawna, ale Paweł w Roksanie to już naprawdę cud. No jak można za kogoś takiego głowę stracić? Przecież ona nie gotuje, nie sprząta, wiecznie jej w domu nie ma. Tylko czekam, aż się wyprowadzi. Wtedy bynajmniej nie będę musiała czekać z obiadem. Przyzwyczaiłam się już, że jestem sama. Najwyżej jak będzie mi kogoś brakować, co jest zresztą niemożliwe, kiedy przyjaźnisz się z Maćkiem, to przeprowadzę się z powrotem do rodziców. Tak właściwie to teraz zastanawiam się dlaczego się przeprowadziłam. Przecież niczego mi tam nie brakowało. No tak, Roksana, ona powiedziała, że nie chce mieszkać sama, no i mnie przekupiła, żebym zamieszkała z nią. Żałuje, chociaż mogłam się domyślić, że tak to będzie wyglądać.
No tak, zajebiście. Poniedziałek, 8.30- czas wstawać. Tak mi się cholernie nie chce. Zresztą nie spałam pół nocy, bo mój kochany Piter i Maciuś, grali na PS. A chłopacy jak to chłopacy muszą pokrzyczeć. Ale mogli pomyśleć o mnie, że muszę wstać do szkoły na następny dzień. Ale nie, oni mają wszystko gdzieś. No, ale jedyny pocieszający fakt, że Maciek zrobił omlety. Mówiłam już kiedyś, że je uwielbiam?
Pochłonęłam ich całkiem sporą ilość. Ubrałam się i ruszyłam na przystanek.

>>Agata<<
Nareszcie mogę iść do szkoły, jak człowiek. Z moim biodrem już wszystko w porządku. Nie sądziłam, że kiedyś to powiem, ale nie mogłam się doczekać, aż wrócę do szkoły. Tak mówię tak teraz, a za godzinę będę miała dość. Tak już w życiu bywa. Genialny fakt jest taki, że nie muszę już tułać się autobusem, bo Czarou nie zważając, która jest godzina zawiezie mnie i odwiezie. Nawet nie wie jak mnie to cieszy. A ile kasy zaoszczędzę. O tak! Zacznę zbierać na stajnie.
-Agata! Chodź no, bo się zaraz spóźnisz! Oliwia tak marznie na tym przystanku jak byś może zapomniała!
-Nie zapomniałam. Już schodzę. Daj 5 minut.
-Mówisz to już dzisiaj 10 raz, a nawet dzień się dobrze nie zaczął.
Po 6 minutach zeszłam na dół

i weszłam do samochodu Czarka. Jak zwykle nie obyło się bez gadania, że powinnam szybciej wstawać, żeby potem nie musiał mnie razem z rodzicami wołać 20 razy.
Kilka godzin później
>>Natalia<<
Idziemy z Julą do kina. Nawet nie wiem na jaki film. Tak, Jula zawsze robi wszystko na ostatnią chwilę. Znając życie przyjedzie po mnie i zrobimy to na miejscu. No trudno, tak to już z Julą jest.
Szybko się przebrałam i zadzwoniła do mnie Jula, że zaraz będzie.

No to włożyłam kurtkę i buty, wzięłam torebkę i wyszłam przed klatkę, gdzie czekała na mnie Jula w samochodzie.
-Cześć. No i co, wybrałaś film?
-Hej. Może być Everest 3D?
-Może być. Nie ważne jaki film, ważne z kim.
No i po 20 minutach byłyśmy w kinie. Kupiłyśmy bilety, popcorn i czekałyśmy na seans.
>>Oliwia<<
Wróciłam ze szkoły, byłam tak cholernie padnięta. A jeszcze jutro sprawdzian z matmy. Zajebiście! Nic nie czaje. Na szczęście jest Maciek, może pomoże.
Szybko coś zjadłam, przebrałam się w coś luźniejszego i poszłam do Maćka, który siedział przed laptopem i oglądał powtórki meczów.
-Maciuś, mam do ciebie małe pytanko.
-No słucham cię Oliś.
-Byłeś dobry z matematyki w liceum?
-Ohoho, z tym to różnie bywało. Zależy co masz. A co, nie rozumiesz?
-No nie koniecznie. Funkcja wykładnicza i funkcja logarytmiczna, pamiętasz coś?
-No jak słucham cię to beton, ale pokaż zeszyt i podręcznik to może coś zaświta.
-No to chodź do mnie.
Poszliśmy do pokoju, pokazałam Maćkowi książki, a on zaczął mi wszystko tłumaczyć. To wcale nie jest trudne. Ta moja matematyczka tłumaczyć nie umie. Dobrze, że mam Maćka, on zawsze mi pomoże.
>>Agata<<
Po szkole jak zwykle do domu odwiózł mnie Czarou. Zjedliśmy obiad i poszłam zabrać się do lekcji i nauki. Tak jak myślałam, cieszyłam się ze szkoły przed lekcjami. Teraz mam dosyć. Ta, jutro sprawdzian z matmy, gniję przed książkami, a Jula z Natalią w kinie siedzą. W sumie Natalia to zawsze była dobra z matmy, ale Jula. Ona powinna sobie powtórzyć, a raczej się uczyć. Ale jej to zawsze tylko przyjemności w głowie były. Zresztą, co ja się nią przejmuje? Przecież to jej problem. Tak sobie przerabiałam rachunek prawdopodobieństwa i przypomniało mi się, że Czarek miał zajrzeć do Karata. No ale on ma sklerozę, to pewnie zapomniał. Ekstra i ja nie będę mogła się uczyć, bo się trzeba koniem zająć, a mój chłopak ma sklerozę. Znaczy, nie że się nie cieszę, że zobaczę Karata, z tego powodu bardzo się cieszę. Gorzej z tym, że mam masę nauki. Zresztą w końcu to 3 klasa- matura.
-Czarek! Chodź tu na chwilę.
-No co chcesz?
-Byłeś u Karata dziś może?
-Emm, dziś.. No tego no, dziś nie.
-O matko. Ile razy ci przypominałam i jeszcze zapomniałeś? Sklerotyk! Zbieraj się, zawieziesz mnie do niego.
-A ty przypadkiem uczyć się nie musisz?
-Muszę, ale dla Karata mam zawsze chwilę czasu. "Jeśli kochasz znajdziesz czas nie mając ani chwili".
-Aha, czyli dla jakiegoś tam konia masz, a dla mnie nie?
-Po pierwsze nie byle jakiego konia, tylko mojego Karacika. A po drugie, nawet jak nie mam czasu, bo muszę się uczyć, to zapraszam cię do siebie i mi pomagasz. Mam trening to cię na niego zapraszam. Więc nie narzekaj, gorzej od ciebie mają. No, a teraz już. Raz, dwa. Chciałabym się jeszcze trochę pouczyć.
Pojechaliśmy do Karata, zajęłam się nim jak należy i po godzinie byliśmy z powrotem w domu. Zdążyłam mniej więcej ogarnąć matmę. A jak pójdzie sprawdzian to się zobaczy. Pewnie znowu se weźmie zadania z dupy, których na lekcji nie robiliśmy. No ale, sory, taki mamy klimat.
>>Natalia<<
Film był genialny. Naprawdę świetny, wzruszający i w ogóle. Z Julą jak zwykle pochodziłyśmy jeszcze po sklepach, zrobiłyśmy małe zakupy, ale naprawdę nie chciało nam się wracać do domu i uczyć się matmy. Więc poszłyśmy jeszcze na lody. Grzecznie sobie szłam, ale byłoby zbyt pięknie no i musiałam się poślizgnąć. To to jeszcze pół biedy. Najgorsze to to, że wpadłam na jakiegoś kolesia jedzącego lody, no a te lody znalazły się na mnie. O Boże, co za wtopa!
-O matko! Bardzo cię przepraszam! Nie chciałam na ciebie wpaść naprawdę. No, a te lody to mogę ci oddać pieniądze, To wszystko przez te buty!
-Przepraszam, ale nie mówię po polsku.- powiedział całkiem uroczy chłopak z kolczykiem w wardze.
-Bardzo cię przepraszam, naprawdę nie chciałam. A za lody ci oddam.- odpowiedziałam tym razem po angielsku. Jeszcze tego mi brakowało jakiś obcokrajowiec. Jak się pomylę to dopiero będzie wtopa.
-Ale naprawdę nic się nie stało.
-Na pewno? To ile mam ci oddać?
-Na pewno. Nic nie musisz mi oddawać.
-No, ale jak to?
-Odwdzięczysz mi się w inny sposób.
-Tak? A jaki?
-No nie wiem, może spotkajmy się w piątek na Motoarenie?
-No skoro tak mogę ci się odwdzięczyć. O której?
-Hmm, może 15?
-Dobrze, to do zobaczenia.
-Czekaj! Może dałabyś mi swój numer, żebyś nie musiała mnie szukać na parkingu.
-No ok, faktycznie spędziłabym pół dnia na szukaniu. 7........
-No chyba do piątku nie zapomnisz jak wyglądam.
-No nie, ale wiesz różnie to bywa. Po szkole będę zmęczona. Dobra, pogadamy w piątek. Do zobaczenia.
-Zaczekaj jeszcze chwilę, nie wiem jak masz na imię. Jak mam cię zapisać?
-Natalia.
-Troy. Do zobaczenia.
Podeszłam do Julii, która żarła lody i obserwowała całą sytuację.
-No, widzę, że Natalia znalazła se faceta.
-Jula, daj spokój. Wtopa życia. Normalnie tak jak wtedy, jak Oliwia przeklnęła przy chemiczce, że ci wpierdoli, a ty na następny dzień nie przyszłaś do szkoły.
-Ta, pamiętam ten strach Oliwii.
Jula odwiozła mnie do domu i poszłam uczyć się matmy. Właściwie to powtórzyć matmę. Nigdy nie miałam z nią problemów, więc mogłam sobie pozwolić na wyjście. Gorzej Jula, która nie czai, ale poza tym, że nie uczy się najlepiej jest naprawdę fajna.
Wtorek, 6 października
>>Oliwia<<
Codzienna rutyna. Dzwoni budzik, mówienie pod nosem: "jeszcze tylko wtorek, środa, czwartek, piątek", poranna toaleta, ubrać się, uczesać i ruszyć na przystanek. Codziennie to samo. Nienawidzę rutyny.

>>Agata<<
Jak zwykle, Czarek się drze, że Oliwia stoi już na przystanku. Jakbym nie wiedziała. Ubrałam się, uczesałam

no i zeszłam do Czarka.
Kilka godzin później
>>Oliwia<<
Wróciłam ze szkoły, matma poszła mi chyba dobrze. Jutro sprawdzian z biologii, ale strasznie nie chce mi się do niego uczyć. Wolę posiedzieć z Maćkiem przed telewizorem, czy laptopem. Pouczę się przed lekcją, albo szybko ogarnę przed snem. To są tylko 3 tematy, więc powinno pójść szybko.
Siedzieliśmy z Maćkiem przed laptopem u mnie na łóżku i oglądaliśmy jakąś komedię.
-Oliwia, chodź pobiegać. Poprawisz sobie formę, a ja muszę ją utrzymać.
-Co proszę? Ja mam biegać i to nie na wf-ie? Pojebało cię?
-Oj no, Oliwia. Proszę.
-No dobra. Daj mi chwilę.
Wyjęłam jakieś dresy, włosy spięłam w kitka

i weszłam do mojego pokoju, gdzie czekał na mnie Maciek. Pobiegliśmy na miasto. Miałam dosyć naprawdę, a jak sobie pomyślę, że jeszcze mam wracać, to aż chce mi się rzygać. No nic, zgłodnieliśmy, więc poszliśmy sobie do McDonalda, nie ma to jak fast foody przy bieganiu.
No, zjedliśmy, chwilę odpoczęliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Na początku szliśmy, ale potem zaczęła się męka.
-Maciek, ja już naprawdę nie mam siły. Proszę cię, chodź na autobus.
-Oliwia, daj radę, jeszcze kawałek.
-Ty ten KAWAŁ, nazywasz KAWAŁKIEM!?
-Tak, właśnie. Dobra chodź na barana.
-Że co!?
-No chodź na barana.
-Przecież nie dasz rady biec ze mną.
-Dam, dam. Przyda mi się, to jest tak jakbym podnosił sztangę, tylko, że przyjemniejsze.
Weszłam mu na barana i było pięknie. W ogóle się nie męczyłam, za to Maciek podwójnie. Phi, sam chciał. Przecież mógłby biec sam, a ja bym poszła na autobus, czy tam na tramwaj. To już mi nie robi żadnej różnicy.
2 godziny później
Uczyłam się do biologii. Następnym razem jak Maciek będzie chciał ze mną biegać, niech mnie uprzedzi, gdzie on chce dobiec. Bo ze mną za daleko to nie dobiegnie. Zresztą dzisiaj się o tym przekonał.
-Mogę?
-Tak jasne. Siadaj Maciek.
-No to jak ci się podobało bieganie?
-Szczerze? Końcówka była najlepsza. W ogóle się nie zmęczyłam, było bajecznie. Ale chyba nie dla ciebie.
-A tu właśnie cię zaskoczę. Gadałem z Piterem i mówił, że za daleko to ty nie przebiegniesz. Więc wybrałem miasto, bo było dość daleko i tylko czekałem na moment, kiedy powiesz, że nie dasz rady, żebym mógł cię nieść. To była czysta przyjemność.
Tak sobie gadałam z Maćkiem, kiedy po około godzinnej rozmowie zauważył, że się uczę. Ale on spostrzegawczy jest.
-Dobra, to ja chyba pójdę, bo ci w czymś przeszkodziłem.
-Nie, spoko. Umiem już, a jak coś to sobie w szkole powtórzę. Zostań.
Powiedziałam i kazałam mu położyć się obok mnie. Tak sobie leżeliśmy, gadaliśmy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
>>Agata<<
Smacznie sobie spałam, kiedy obudził mnie dzwonek telefonu. Dzwonił Czarek. Co on ode mnie chce o tej porze?
-Halo?
~Cześć Agata, przepraszam, że cię obudziłem, ale chcę ci powiedzieć, że w piątek i sobotę śpisz u mnie.
-Co?
~No właśnie to. Twoi rodzice się zgodzili. No nie chcę ci przeszkadzać. Idź spać. Dobranoc kochanie.
-Dobranoc.
Ciekawe, czemu tak nagle mu się przypomniało, żebym u niego spała. A nie chwila, chłopakom tylko jedno w głowie. Jak mieszkał u mnie to nie byliśmy razem, a teraz jak jesteśmy parą to u mnie dom zajęty, a on mieszka sam. Więc idealna okazja. Ale czy ja tego chcę? Oczywiście, że chcę! Chyba.
--------------------------------------------------------------------------------------
Maciej "Magic" Janowski- ma 24 lata, mieszkał we Wrocławiu, ale ze względu na Oliwię przeprowadzi się do Torunia. Jest przyjacielem Oliwii, lecz chciałby być kimś więcej.
Troy "Batch" Batchelor- przyjaciel Oliwii, chłopak, na którego wpadła Natalia. Ich znajomość niedługo się rozwinie.

poniedziałek, 5 października 2015

Rozdział 9

Sobota, 3 października
>>Oliwia<<
Rozstałam się z Kacprem tydzień temu w piątek. Dupek był z niego i tyle. Lekcje skończyłam wcześniej, chciałam zrobić mu niespodziankę, przyjeżdżając po szkole do niego. A tam co!? Kacper w łóżku z jakąś lafiryndą. Było mi ciężko, ale mam przy sobie przyjaciół i rodzeństwo. W sumie teraz jest już ok. Najsmutniejsze jest to, że straciłam na niego prawie 4 tygodnie życia. No mówi się trudno. A najlepsze jest to, że ten skurwysyn, ma jeszcze czelność do mnie dzwonić, przyjeżdżać, pisać i błagać o to, żebym jeszcze z nim była. Tłumaczy się, że ona nic nie znaczyła, że tego nie chciał. Tylko tak jakoś wyszło. Teraz niech się pierdoli. Było pomyśleć wcześniej.
No, ale nie myśleć już o przeszłości, jadę sobie na Grand Prix. Hihi, Piter jest rezerwowym, więc załatwi nam wejściówki. I tak oto oglądam każde zawody, w parku maszyn, za darmo.
Mam nadzieję, że Maciusiowi dzisiaj dobrze pójdzie. Przez moje rozstanie z Kacprem bardzo się do niego zbliżyłam. Zawsze byliśmy przyjaciółmi, ale teraz to już chyba na maksa. Szkoda tylko, że Przemka nie będzie, bo ma zawody w Niemczech. No, ale zawsze jest Piter, Maciuś, Chris, Tai i Troy. A no i jest jeszcze Pawełek, chłopak Roksany, ale on raczej nie będzie jeździł z powodu kontuzji, której doznał na meczu z Tarnowem. Ale dzisiaj zapadnie prawidłowa decyzja. Chłopaki przyjadą po mnie o około 17.00, więc mam jeszcze trochę czasu. Jest 15.00. W sumie obudziłam się o 12.00 i cały czas oglądałam sobie Szkołę. Tam są tak porąbane rzeczy, to jest takie śmieszne, że po prostu boki zrywać. Potem pisałam sobie trochę z Maćkiem. Jak zwykle siedzę sama, Roksana siedzi teraz całymi dniami u Pawła, niech się do niego przeprowadzi, bo mam dosyć ciągłego zastanawiania się gdzie jest Roksana, mam iść robić zakupy czy ona zrobi itp. Jasne, inny by zadzwonił i się zapytał, ale niech Roksi odbierze, to będzie cud.
No w każdym bądź razie czas zleciał szybko, więc trzeba było się szykować, żeby znowu nie było, że szykuje się godzinę. Niech się wali, dobrze wie, że kobieta chce zawsze dobrze wyglądać, nawet jak idzie na żużel, czy do sklepu. Sam ma dziewczynę i wie, że musi jej dać z 2 godziny na zrobienie się. No tak już z nami kobietami bywa.
Ubrałam się, rozczesałam włosy i lekko wytuszowałam rzęsy

i miałam jeszcze pół godziny. Hmm, co można robić przez pół godziny? Cóż, twitter, facebook, instagram, snapchat. No i jakoś minęło. Pojechałam z Piterem na Motoarenę, siedziałam sobie w jego boksie i czekałam, aż zaczną się zawody. No tak uroki bycia żużlowcem, kiedy musisz być dużo wcześniej przed zawodami. A osoba towarzysząca nie ma co robić. Postanowiłam, że napiszę do Agaty, w końcu dawno z nią nie pisałam.
>>Agata<<
Chodzę z Czarkiem już od tygodnia. On jest jeszcze lepszym chłopakiem, niż przyjacielem. Jego prośba była idealna. Zabrał mnie do Nowego Jorku na 5 dni. Podczas ostatniego to zrobił. Zabrał do najlepszej restauracji z widokiem na miasto. Było cudownie, jedzenie przepyszne, szampan jeszcze lepszy, a atmosfera. Tego nie da się opisać słowami. W pewnym momencie wyjął z kieszeni pudełeczko, w którym znajdowała się bransoletka i kolczyki.

No jak to zobaczyłam, to aż mi mowę odebrało. Skoro tak zapytał się o chodzenie, to jak będą wyglądać zaręczyny? Jeżeli w ogóle do takich dojdzie. Mam nadzieję, bo nie chciałabym go stracić. Jest idealny, lepszego nie mogłam znaleźć. Kocham go cholernie.
Leżałam w łóżku, pisałam z Oliwią i Czarkiem. Umówiłam się z nim dziś na 19.00 na imprezę. Kurwa! Mam tylko godzinę, żeby zrobić się na bóstwo. O ja pierdolę!
Szybko coś wyjęłam z szafy, pokręciłam włosy i ogólnie chciałam je jakoś ogarnąć, ale nie było mi to dane, bo właśnie przyjechał Czarek. Otworzyłam mu i kazałam chwilę zaczekać, żebym mogła dokończyć fryzurę. Po 30 minutach byłam gotowa.

>>Oliwia<<
Nie sądziłabym, że związek Agaty i Czarka tak szybko będzie miał miejsce. Od razu wiedziałam, że coś między nimi jest, ale nie sądziłam że aż tak szybko to zauważą. No nic stałam przed bandą i oglądałam zawody. Tak jak myślałam Paweł nie pojedzie, więc będzie jechał Piter.
Kilka godzin później
Zawody wygrał Nicki Pedersen, drugi był Jason Doyle, a na trzecim miejscu usadowił się Maciuś. No i Tai jest Mistrzem Świata. No dwa powody do świętowania. Już się nie mogę doczekać imprezy.
Po konferencji Piter zawiózł mnie do domu, coś tam ubrałam, uczesałam się, w sumie Roksana to zrobiła i pojechaliśmy do klubu

Oczywiście jak zwykle bawiliśmy się genialnie.
>>Czarek<<
Bawiliśmy się z Agatą świetnie. Ta dziewczyna jest po prostu lepsza jak księżniczka z bajki. Sam w sumie nie wiem co ona w sobie takiego ma, ale wiem, że jest dla mnie odpowiednia. Kocham ją strasznie. Jedno wiem, nie mogę jej stracić za nic, nie chcę jej okłamywać. W związku nie powinno być żadnych tajemnic, a ja jednak ukrywam te nielegalne wyścigi. Ale jak się dowie, to nie będzie chciała mnie znać. Chyba. Naprawdę nie chcę tego przed nią ukrywać, no ale jak mam jej to powiedzieć? Nie mam zielonego pojęcia, poczekam jeszcze chwilę. Przecież kiedyś na pewno nadarzy się idealna okazja.
Siedzieliśmy przy barze i piliśmy drinki, kiedy Agata odeszła i poszła do jakiejś grupki ludzi. No tak, przyjaciółka Agaty, Oliwia, ale skąd ona ma tylu ludzi? Armia jak by na jakąś wojnę szli. Nie no w sumie przesadzam. Nie znam ich kompletnie, ale czas najwyższy chyba poznać. Widziałam jak Agata pokazywała mi palcem, żebym podszedł.
Tak jak myślałem, okazali się naprawdę niezłą ekipą. Oliwii życie kręci się wokół żużla. Bracia żużlowcy, przyjaciele tak samo. Zresztą ona jest maniaczką tego sportu. No, ale co się dziwić. Od małej miała styczność z nim.
Niedziela, 4 października
>>Oliwia<<
Zupełnie nic nie pamiętam z tamtej nocy. Chyba naprawdę nieźle zabalowaliśmy, no ale takie powody i jeszcze Agata i cała ekipa to trzeba. Najdziwniejsze było to, że obudziłam się w łóżku Maćka. Naprawdę musiałam dużo wypić, skoro nic nie pamiętam. No po prostu jak w Kac Vegas. No i ten ból głowy.
Do pokoju wszedł Maciek z tacą ze śniadaniem no i z tabletkami. Dzięki Bogu! Mam nadzieję, że w końcu przejdzie.
-Dzięki. Słuchaj mam pytanie. Pamiętasz może jak ja się tu znalazłam?
-Ależ oczywiście. Wypiłaś tak dużo, że ledwo się na nogach trzymałaś. Nie chciałem, żebyś w takim stanie wróciła do domu. Rozumiesz? Roksana do Pawła, Piter u ciebie, ale on to też się ledwo trzymał. No to cię wziąłem do siebie.
-Ok, ale mam twoją koszulkę na sobie. To nie ty prawda?
-Nie, nie. O to się nie bój. Dałem ci ją, ale sama się ubrałaś.
>>Agata<<
Po imprezie byłam padnięta, ale wstałam dosyć szybko, żeby wziąć tabletkę. No, ale wzięłam i w sumie poszłam położyć się dalej.
Obudziłam się koło 14.00, trzeba zrobić coś do jedzenia. Postanowiłam, że zrobię placki. O tak! Uwielbiam placki. Mam nadzieję, że Czarek też. A nie chwila. Wszyscy kochają placki!
Czarek cały czas spał, więc poszłam go obudzić. O dziwo wstał szybko, jak widać placki do niego przemówiły. Potem obejrzeliśmy jakiś film.
>>Oliwia<<
Ubrałam się

i poszliśmy z Maćkiem się przejść. Poszliśmy do kina, potem na watę cukrową no i przejść się po Bulwarze. Było naprawdę miło. Cieszę się, że go mam. To on mnie najbardziej pociesza, najbardziej we mnie wierzy. Tak naprawdę to Maciuś w największym stopniu pomógł mi wyjść z dołka po zerwaniu z Kacprem. Maciek jest ważną osobą w moim życiu. Nie chciałabym go nigdy stracić.
>>Agata<<
-Czarek! Chodź ze mną na zakupy! Proszę. Powiesz mi w czym dobrze wyglądam.
-No, ale we wszystkim dobrze wyglądasz. Idź z Oliwią.
-Oliwia jest zajęta. Poza tym muszę wiedzieć w czym się tobie podobam. No proszę. Jak ze mną pójdziesz to wieczorem będzie małe co nieco.
-Ahh, no dobra, ale obiecaj, że nie potrwa to długo.
-No tego obiecać ci akurat nie mogę.
Poszłam szybko coś włożyć i

pojechaliśmy do Plazy, weszliśmy do kilku sklepów, no i kupiłam parę rzeczy. Stworzyłam zestaw idealny.

Wróciliśmy ze sklepu i tak jak obiecałam Czarkowi, wieczorem było małe co nieco. A mianowicie zrobiła lazanię. Miałam na nią taką ochotę, że po prostu musiałam to zrobić. Czarek był trochę zawiedziony, ja wiem co miał na myśli. Ale jeszcze nie teraz, jeszcze nie jestem gotowa.
Zjedliśmy lazanię i Czarek włączył horror. No zajebiście kurwa! Teraz nie zasnę. Na szczęście mam Czarou, na którym mogę polegać. Praktycznie co sekundę się darłam. Lubię horrory, ale potem się boję. Wtulałam się w Czarka tak długo, aż w końcu zasnęłam.