>>Roksana<<
No i nadeszła wiekopomna chwila. Przeprowadzam się do Pawła. Dosyć szybko o tym zadecydowaliśmy, ale co tam. Jak coś to wrócę do Oliwii. Chyba mnie przyjmie z otwartymi rękoma. W końcu ja kupiłam ten dom. Kurde no, już nie mogę się doczekać, aż rozpakuje tam swoje rzeczy i będę miała go na wyłączność. Codziennie słyszeć jego głos, o 6 rano, jak i o 3 w nocy. Widzieć jego piękne brązowe oczka, jeść z nim śniadania, obiady i kolacje. No i mam nadzieję, że kiedyś tam wychowywać nasze dziecko, patrzeć jak dorasta. Stanąć z Pawłem na ślubnym kobiercu, dożyć starości. No ale dobra, tutaj już za daleko w przyszłość zawędrowałam. Przyjedzie Przemo, żeby mi pomóc to wszystko pozanosić. W sumie z Pawłem dalibyśmy radę, ale znalazł sobie pretekst, żeby móc zobaczyć Oliwię i mnie. No i zabrać Pitera do Leszna. A no i Oliwia nic nie wie. No jak wstanie to zobaczy kartony i się domyśli i pewnie sobie pomyśli: "Nawet miesiąc nie są razem, a już ze sobą mieszkać będą." No, ale to moje życie, więc nie przejmuje się opinią innych.
>>Oliwia<<
Ja pierdole, no co to ma być!? 6.30 i już takie hałasy. Nawet nie pomyślą, że ja do szkoły idę. Postanowiłam zejść na dół i ogarnąć co się dzieje. Ta w salonie krząta się Roksana, Piter, Maciuś. Aż cud, że oni wstali o tej godzinie. Tak sobie stałam i przyglądałam się sytuacji, kiedy z kuchni wyłonił się PRZEMEK! Kurwa, jak ja za nim tęskniłam.
-Cześć Przemek!- krzyknęłam i poszłam się do niego przytulić.
-Cześć Mała, jak tam?
-Chujowo, ale stabilnie. W skrócie: rozstałam się z Kacprem, miałam wielkiego doła, ale Maciuś pomógł mi z niego wyjść, w szkole coraz ciężej, co chwila sprawdziany, kartkówki, No po prostu chodzę już jak robot. Jak dobrze, że chociaż większość rzeczy to powtórki, bynajmniej na razie.
-Przykro mi z powodu Kacpra, ale cieszę się, że już doszłaś do siebie. A co do nauki to co ty byś chciała? Oliwia to 3 klasa, matura przed tobą.
-No wiem, wiem. Ale mogłoby być chociaż trochę łatwiej.
-Dobra, koniec tematu Mała, chcesz coś zjeść?
-Oczywiście, co dobrego zrobiłeś?
-Tylko twoje ulubione kanapki z serem, szynką i chrzanem.
-Dzięki. Agata w szkole taką ochotę mi zrobiła.
Zajadałam się kanapkami, gadałam z rodzeństwem. No i okazało się, że Roksana przeprowadza się do Pawła. Tak jak myślałam. Ale nie sądziłam, że na Roksi i Pawle się nie skończy. Okazało się, że Maciek przeprowadza się do Torunia. Będzie mieszkał u mnie dopóki nie znajdzie sobie jakiegoś mieszkania. W sumie to ja bym nie miała nic przeciwko, żeby został. Nie ma nic złego w tym, żeby przyjaciele mieszkali razem. Dobrze, że Roksany nie będzie to Maciuś będzie miał pokój chociaż.
No, zjadłam śniadanie, poszłam się ubrać i Przemo zawiózł mnie do szkoły.
>>Agata<<
-Agata! Schodź już!
-No chwila no!
Szybko włożyłam jakieś ciuchy i poszłam do zrzędliwego jak zawsze rano Czarka.
Najbardziej to bym chciała już piątek. Nie tylko dlatego, że weekend, ale najbardziej dlatego, że chcę już do Czarou. Może wproszę się do niego już dzisiaj? Ale z drugiej strony co na to rodzice? Nie no dobra to mam akurat w dupie, w końcu jestem pełnoletnia i sama o sobie decyduje. Wrócę do domu spakuje książki na czwartek i piątek, trochę ciuchów i byłoby idealnie. Czwartek, piątek, sobota i niedziela z Czarou ♥ sam na sam. Ale pięknie. Ale czy wypali? Nie wiem, pogadam z nim po szkole.
>>Roksana<<
Jestem już u Pawła w domu. Jest piękny.
Cieszę, się że tu jestem. Więcej rzeczy już jest, jeszcze tylko wszystko ułożyć, rozpakować. Resztę przywiezie Przemek. Teraz zwiedzanie mieszkania. Jakoś nigdy się nie złożyło, żebym u niego była. Zawsze przesiadywałam z nim w hotelu. Paweł mieszka w Osieku, więc to kawałek drogi z Torunia, więc nie opłacało nam się tam jeździć.
Salon:
Łazienka:
Sypialnia:
Kuchnia:
Jadalnia:
Ogród:
Jest pięknie. Lepiej niż sobie wyobrażałam. Czuję się jak w bajce. Z moim księciem, w naszym pałacu. Lepiej być nie może.
Kilka godzin później
>>Agata<<
Po lekcjach przyjechał po mnie Czarou i zabrał mnie na lazanię. Jak on mnie zna i wie co uwielbiam. Zjedliśmy i pojechaliśmy do mnie do domu. Postanowiłam, że zapytam się co myślałby o moim dłuższym pobycie u niego.
-Czarou? A co byś powiedział na to, że pojechalibyśmy do mnie, spakowałabym się i już dzisiaj u ciebie nocowała, aż do niedzieli?
-No cóż mi by się bardzo podobało. Ale co na to twoi rodzice?
-Czarek, jestem pełnoletnia. Decyduje sama o sobie, więc nie powinno ich to interesować gdzie idę.
Pojechaliśmy do domu, poinformowałam o szybszym wyjeździe, jak zwykle nie obyło się bez gadania, że w środku tygodnia itd. Matko, moje życie moja sprawa. Chcę jechać do Czarou już teraz. No ale i tak dobrze, że rodzice nie gadali o jakichś durnotach typu:"Zabezpieczajcie się", jak to zwykle rodzice mają w zwyczaju. Albo nie tyle rodzice co rodzeństwo, czy przyjaciele. No, ale nie ważne. Poszłam do pokoju, spakowałam kilka ciuchów, książki na czwartek i piątek. No i pojechaliśmy do mieszkania Czarka. Było ono bardzo przytulne, malutkie, ale idealne na 2 osoby. No i wielki nieogar. Już chyba wiem czemu chciał, żebym przyjechała w piątek, żeby zdążył posprzątać. Ale niech się mój misiek nie martwi, pomogę mu.
>>Oliwia<<
Piter z Przemem zostają w Toruniu do piątku. Oni zajmą pokój Roksi, czyli ja śpię z Maćkiem. Znowu. W sumie fajnie, on jest taki cieplutki, idealny na moje ostatnie dni, kiedy wiecznie mi zimno. Maciek jest serio genialny, wie jak mi zimno, więc zawozi mnie do szkoły i odwozi do domu. Słodziak. Jak zwykle pomógł mi w lekcjach, żebyśmy mogli pójść biegać. Dobrze wie jak tego nienawidzę, ale jak się uśmiechnie to mu po prostu ulegam.
Dzisiaj znowu poszliśmy biegać na szczęście na krótszy dystans, bo było już późno. No tak, tak to jest jak kończy się lekcje o 15.
>>Roksana<<
Już się rozpakowałam, ciuchy w szafie, kosmetyki w łazience. Wszystko jest pięknie poukładane i na swoim miejscu. Nawet szybko mi to poszło. Nie sądziłam, że zrobię to w niecały jeden dzień. No w każdym bądź razie przygotowywałam już kolację, a mianowicie gofry. Paweł siedział już przed telewizorem i wybierał film na wieczór. Pewnie wybierze horror, coś co lubię oglądać, ale panicznie się tego boję.
Czwartek, 8 października
>>Oliwia<<
Jak zawsze w czwartek zadzwonił budzik o 8.00. Oczywiście Maciek jako że śpi ze mną zaczął marudzić, że nie wytrzyma jak będzie go budził mój budzik. Pocieszałam go, że śpi ze mną tylko do jutra i że obudzi go tylko w piątek o 7, a potem będzie mógł normalnie położyć się. No, ale najpierw mnie zawieźć. Poszłam się ubrać, a Maciek zrobił śniadanie, kanapki z pomidorem najlepsze.
Tak, lekcje zaczynam matmą i co? I babka odda sprawdziany. Tak trochę sram, ale zawsze tak mam. No i Maciuś mnie pociesza, że będzie dobrze, że to rozumiem, no ale sama nie wiem. Dobra, niedługo się przekonam. Ale czy chcę wiedzieć? Nie wiem, niby tak, ale jednak nie.
Poszłam na przystanek, a właściwie Maciek mnie na niego odwiózł, bo miał po drodze do załatwienia jakąś sprawę. Poczekałam chwilę na tym lodzie i przyjechała Agata. Ruszyłyśmy wolno do szkoły, jak to zawsze my no i gadałyśmy o sprawdzianach z matmy i ogólnie o szkole.
>>Natalia<<
Jutro idę na spotkanie z Troyem, nie mam się w co ubrać. Świetnie, muszę się umówić z dziewczynami na zakupy. Zawsze można się oderwać od świata rzeczywistego no i spędzić czas z przyjaciółmi, a zakupy to ulubione zajęcie każdej kobiety. W sumie za nimi nie przepadam, ale coś muszę włożyć. No, ale dziewczyny je uwielbiają, więc mi pomogą.
Szybko się ubrałam, no i poszłam do szkoły. Już nie mogłam się doczekać końca lekcji.
Kilka godzin później
>>Oliwia<<
Idziemy do galerii z Julą, Agatą i Natalią. Serio, fajnie. Bynajmniej Maciek nie będzie mnie męczył z bieganiem. No mam taką nadzieję. Tak w ogóle to teraz dowiedziałam się, że Natalia spotyka się z Troyem. Jak ona czy tam on mogli mi o tym nie powiedzieć!? Z matmy dostałam 4. Jestem z siebie dumna. A właściwie nie wiek z kogo bardziej mam być. Maciek mi to wytłumaczył, bo gdyby nie on, to był dostała pałę. Czy też być dumna z siebie, że jednak to zrozumiałam i tak napisałam. No to uznajmy, że będę dumna i z niego i ze mnie. Plan idealny. Już nie mogę się doczekać, aż mu podziękuje.
Kupiłam sobie to:
Mam nadzieję, że Maciek nie będzie na mnie zły, bo wzięłam jego kartę kredytową. Tak w sumie to zawsze mam ją przy sobie. Skoro podał pin, ja zapamiętałam, to czemu nie skorzystać?
>>Agata<<
Z matmy dostałam 5, naprawdę nie wiem jak to zrobiłam. No, a jeszcze na koniec dnia najlepsze zakupy z najlepszymi ludźmi. Jak się okazało nie wzięłam ze sobą pieniędzy, więc zadzwoniłam do Czarka, żeby mi przywiózł no i zapłacił kartą za moje zakupy:
Po czym zawiózł mnie do domu.
>>Natalia<<
Matematyka jak zawsze poszła mi dobrze. Piąteczka jak zawsze. A teraz został tylko strój na piątek. Dziewczyny pomogły mi wybrać, no i myślę, że w sumie fajnie wyszło, najwyżej zamarznę, ale co tam.
Już nie mogę doczekać się spotkania z Troyem. On jest taki śliczny, uroczy, przesłodki i w ogóle. Jest żużlowcem, ale nie przeszkadza mi to. Nie lubię żużla, ale mogę dla niego zrobić wyjątek, bo Troy działa na mnie jak magnes. Tak do siebie przyciąga. No i ten jego nieziemski uśmiech. Już nie mogę się doczekać, kiedy go zobaczę.
>>Julia<<
Nie wierzę w to, że Natalia poszła z nami na zakupy. I to jeszcze nie my ją wyciągałyśmy, tylko ona sama zaproponowała. Coś tu jest na rzeczy. Chyba Troy jej się spodobał, że aż poszła na zakupy, żeby dobrze jutro wyglądać. Mam nadzieję, że będzie wszystko dobrze między nimi. No i jakby do czegoś doszło, to że jej nie skrzywdzi. Oliwia mówi, że Troy jest spoko i, że nigdy nie skrzywdzi dziewczyny, której kocha. No, ale czemu ja o tym myślę? Przecież oni nawet nie są przyjaciółmi, nic o sobie nie wiedzą, a ja już myślę, co by było gdyby byli razem. No, ale ja lubię myśleć o takich rzeczach. Szkoda, że nie na temat siebie, tylko innych. Matma jak zawsze poszła mi chujowo, a mianowicie dostałam 2+, punkt do 3. Zabije się. Chociaż w sumie i tak jestem szczęśliwa, bo mogło być gorzej. No, ale na pocieszenie kupiłam sobie:
W sumie to nie wiem gdzie to założę, no ale może będzie na przyszłość potrzebne. Mam nadzieję. Po zakupach przyjechał po mnie Seba. Wróciłam do domu, zjadłam obiad, odrobiłam lekcje, ogarnęłam mniej więcej co na jutro potrzebne, spakowałam plecak i rozmyślałam dalej. Tym razem o sobie.
>>Oliwia<<
Z zakupów odebrał mnie Maciek, bo nie chciał, żebym się tułała autobusem. No i miałam nadzieję, że nie weźmie mnie na bieganie. No bo w końcu lekcje do 15.15, potem zakupy 2 godziny. W sumie szybko nam to poszło. No, ale dał chociaż trochę czasu na lekcje i naukę. Trochę=godzinę. Więc strasznie mało. No, ale taki jest Maciek, jak sobie coś postanowi to tak ma być. Postanowił sobie, że będzie biegał codziennie to to robi. Tylko szkoda, że nie może wziąć Pitera i Przema, przecież oni też nie powinni wyjść z formy. No, ale nie lepiej męczyć Oliwię. Nie dość, że męczą ją w szkole, to potem jeszcze Maciek każe biegać. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz.
>>Natalia<<
Szłam na przystanek no i po drodze spotkałam Troya. Cóż za zbieg okoliczności. Pewnie Oliwia mu powiedziała, że tu jestem.
-Cześć Natalia.
-Hej.
-Małe zakupy z koleżankami były co? Chodź, odwiozę cię.
-Dzięki, ale mam nadzieję, że nie będziesz mnie nawiedzać.
-O to się nie bój. To gdzie mam jechać?
Podałam mu adres, zawiózł mnie do domu, pożegnałam się, no i weszłam do mieszkania. Odrobiłam lekcje, pouczyłam się no i tak dalej, aż w końcu położyłam się ze słuchawkami w uszach i zasnęłam.
>>Agata<<
Jak wróciłam do domu, właściwie do Czarka, to tak mi się cholernie nie chciało robić lekcji, ani się uczyć, więc postanowiłam, że zrobię to później, a teraz spędzę czas z Czarou. Obejrzeliśmy jakąś komedię romantyczną, a potem jakoś tam odrobiłam lekcje, położyłam na kanapę z książkami i tak się uczyłam, uczyłam, aż zasnęłam.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz