>>Oliwia<<
W sumie chcę z nim być, ale związek po paru dniach znajomości? Ehh, sama już nie wiem. Dobra raz grozi śmierć, zgodzę się a co? Raz się żyje!
Weszłam pod prysznic, umyłam się, ubrałam, związałam włosy w koka
W sumie chcę z nim być, ale związek po paru dniach znajomości? Ehh, sama już nie wiem. Dobra raz grozi śmierć, zgodzę się a co? Raz się żyje!
Weszłam pod prysznic, umyłam się, ubrałam, związałam włosy w koka
i poszłam do pokoju. Zauważyłam Kacpra śpiącego na podłodze.
-Co ty odwalasz!?- zapytałam, w miarę głośno, żeby się obudził.
-Przecież nie chcesz ze mną spać.
-Czy ja coś takiego powiedziałam!? Możemy spać razem, ale trzymaj się swojej połowy.-powiedziałam, po czym Kacper wskoczył do łóżka. Przysunął mnie do siebie.
-Kacper! Połowa!
-Przecież ty ją przekroczyłaś, nie ja.
-Sprytny jesteś.- powiedziałam, ale Kacper już spał.
Ekstra, czyli trzeba mu jutro powiedzieć o mojej decyzji. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
>>Natalia<<
-Co ty odwalasz!?- zapytałam, w miarę głośno, żeby się obudził.
-Przecież nie chcesz ze mną spać.
-Czy ja coś takiego powiedziałam!? Możemy spać razem, ale trzymaj się swojej połowy.-powiedziałam, po czym Kacper wskoczył do łóżka. Przysunął mnie do siebie.
-Kacper! Połowa!
-Przecież ty ją przekroczyłaś, nie ja.
-Sprytny jesteś.- powiedziałam, ale Kacper już spał.
Ekstra, czyli trzeba mu jutro powiedzieć o mojej decyzji. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
>>Natalia<<
Podczas nocowania u Julii, usłyszałam w wiadomościach, że Agata miała wypadek.
-Jula!
-Co jest!?- zapytała Jula wybiegając z łazienki w szlafroku.
-Agata miała wypadek! Bierz samochód Seby i jedziemy!
-Dobra, daj mi chwilę!- krzyknęła Jula i poszła się ubrać.
-Jula!
-Co jest!?- zapytała Jula wybiegając z łazienki w szlafroku.
-Agata miała wypadek! Bierz samochód Seby i jedziemy!
-Dobra, daj mi chwilę!- krzyknęła Jula i poszła się ubrać.
Postanowiłam zadzwonić do Agaty. Po dwóch sygnałach odebrała.
-Halo?- zapytała Agata ziewając.
-Słuchaj, mam nadzieję, że cię nie obudziłam, chociaż szczerze w to wątpię. Powiedz mi w jakim szpitalu jesteś?
-No byłam w trakcie pięknego snu z jakimś Bad Boyem. Jestem w szpitalu przy ulicy...
-Dobra! Dzieki, będziemy z Jula nad ranem. Cześć
-Ok, do zobaczenia.
-Halo?- zapytała Agata ziewając.
-Słuchaj, mam nadzieję, że cię nie obudziłam, chociaż szczerze w to wątpię. Powiedz mi w jakim szpitalu jesteś?
-No byłam w trakcie pięknego snu z jakimś Bad Boyem. Jestem w szpitalu przy ulicy...
-Dobra! Dzieki, będziemy z Jula nad ranem. Cześć
-Ok, do zobaczenia.
>>Julia<<
Pobiegłam do pokoju, szybko się ubrałam
i zeszłam na dół do Natalii. Od razu ruszyłyśmy do Chłopskiej Woli.
>>Agata<<
Leżałam w łóżku i obserwowałam chłopaka śpiącego na łóżku obok. Kurde, w sumie przystojny. Ach, jak on przypomina tego kolesia z mojego snu. Obudził się. Kurwa! A ja wgapiona w niego jak w obrazek.
-Na co się gapisz!?- krzyknął.
-Ciszej siedź, pobudzisz wszystkich. Gapię się bo mam oczy, a ciekawszego obiektu niż ty w tym pokoju nie ma.
-Uznam to za komplement. Dlaczego jeszcze nie śpisz?- zapytał
-Spałam, ale obudziła mnie koleżanka.
-Rozumiem, dlaczego tu jesteś?
-Miałam wypadek na zawodach konnych. Niby tylko złamane biodro i ręka, ale przerwa w jeździe będzie długa. A tobie? Co się stało?
-Miałem wypadek, znaczy się, pobiłem się z kolegą i złamałem rękę. Zresztą co ja się będę tłumaczył. Jest późno idę spać. Tobie tez radzę. Dobranoc.
-Dobranoc.-odpowiedziałam, jeszcze chwilę się na niego pogapiłam i znużył mnie sen.
>>Agata<<
Leżałam w łóżku i obserwowałam chłopaka śpiącego na łóżku obok. Kurde, w sumie przystojny. Ach, jak on przypomina tego kolesia z mojego snu. Obudził się. Kurwa! A ja wgapiona w niego jak w obrazek.
-Na co się gapisz!?- krzyknął.
-Ciszej siedź, pobudzisz wszystkich. Gapię się bo mam oczy, a ciekawszego obiektu niż ty w tym pokoju nie ma.
-Uznam to za komplement. Dlaczego jeszcze nie śpisz?- zapytał
-Spałam, ale obudziła mnie koleżanka.
-Rozumiem, dlaczego tu jesteś?
-Miałam wypadek na zawodach konnych. Niby tylko złamane biodro i ręka, ale przerwa w jeździe będzie długa. A tobie? Co się stało?
-Miałem wypadek, znaczy się, pobiłem się z kolegą i złamałem rękę. Zresztą co ja się będę tłumaczył. Jest późno idę spać. Tobie tez radzę. Dobranoc.
-Dobranoc.-odpowiedziałam, jeszcze chwilę się na niego pogapiłam i znużył mnie sen.
>>Julia <<
W Chłopskiej Woli byłyśmy około 7.00, weszłyśmy do szpitala i zapytałysmy się gdzie leży Agata. Pani recepcjonistka wytłumaczyła nam i od razu ruszyłyśmy pod jej salę. Agata jeszcze spała, wiec postanowiłyśmy zaczekać.
>>Oliwia<<
Niedziela, 6 września
Obudziłam się około 11, Kacper jeszcze spał. Wyjęłam z walizki jakieś ciuchy i poszłam do łazienki się ubrać.
>>Oliwia<<
Niedziela, 6 września
Obudziłam się około 11, Kacper jeszcze spał. Wyjęłam z walizki jakieś ciuchy i poszłam do łazienki się ubrać.
Gdy wróciłam Kacper już nie spał.
-Cześć.- przywitałam się z nim.
-Hej, jak się spało?
-W sumie dobrze, a tobie?
-Też, bo z tobą.- powiedział i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech.
-No właśnie, a propo nas. Chciałabym ci powiedzieć, że przemyślałam twoją propozycje i odpowiedź brzmi tak. Z chęcią zostanę twoją dziewczyną.- powiedziałam po czym delikatnie go pocałowałam.- No a teraz come on do Agaty.
-Ale ja jej nie znam!
-No i co z tego? To poznasz.
Kacper poszedł do łazienki, po 5 minutach wrócił ubrany.
I ruszyliśmy do Agaty. Po około 20 minutach byliśmy na miejscu. Pod salą Agaty zauważyłam Julę i Natalię.
-Dziewczyny! Cześć, kiedy przyjechałyście?
-Dzisiaj rano, Agata jeszcze śpi to czekamy.
-To poczekamy razem. A! Zapomniałabym. Jula, Natalia to jest mój chłopak Kacper, Kacper Jula i Natalia moje przyjaciółki.- przedstawiłam im sobie.
>>Agata<<
Obudziłam się, a zaraz do mojej sali wpakowały dziewczyny i jakiś chłopak.
-Hej Agata. Jak się czujesz?- od razu zapytała Natalia.
-Cze, teraz nawet ok, wiadomo bywało lepiej, ale nie jest tragicznie. Oliwia może przedstawisz mi swojego kolegę?- zapytałam.
-A tak Agata to jest Kacper, mój chłopak, Kacper Agata moja przyjaciółka.
-Miło mi cię poznać Agata.
-I wzajemnie.- uśmiechnęłam się do niego.
>>Kacper<<
Siedzieliśmy i gadaliśmy, aż zobaczyłem chłopaka na łóżku obok Agaty. Nie wierzę! To nie mógł być on. Przecież to Czarek! Mój kolega z gimnazjum.
-Czarek! Nie wierzę, że to ty!- powiedziałem.
-Kacper!? Ale jak to? Ty tutaj? Co tu robisz?
-To raczej ja cię powinienem o to zapytać.
-Racja, pobiłem się z kolegą. No to teraz twoja kolej.
-Czyżby z Cyganem?- zaśmialiśmy się.- Ja przyjechałem z dziewczyną do jej przyjaciółki.
Gadaliśmy jeszcze przez długi, długi czas.
>>Oliwia<<
Kurwa! Muszę zadzwonić do Przemka, albo kogokolwiek. Pewnie się denerwują.
-Przepraszam na chwilę, muszę zadzwonić do rodzeństwa.- powiedziałam, po czym wyszłam z sali. Wykręciłam numer Przemka. Po dwóch sygnałach odebrał.
~Oliwia, no nareszcie! Gdzie ty jesteś? Co robisz?- kochany braciszek od razu milion dwieście pytań na minutę. Jak zawsze.
-Jak dasz mi dojść do słowa to ci wszystko wytłumaczę.
~Racja, racja. Mów, przepraszam.
-No więc na zawodach Agata miała wypadek i właśnie jestem u niej w szpitalu. Ma złamane biodro, rękę, wstrząśnienie mózgu i jest cała poobijana, ale niedługo z tego wyjdzie. Jestem z Kacprem, Natalią i Julą. O nic się nie martw. Pamiętaj jestem już dorosła.
~Pamiętam, pamiętam. Ale dla mnie zawsze będziesz moją malutką siostrzyczką. Kocham Cię, słuchaj za godzinę będziemy się zbierać, jedziesz z nami?
-Tak, no przecież muszę, jutro szkoła. A poza tym mecz w Toruniu. Zdążycie?
~Na luzie. No to zbieraj się młoda. Czekaj pod szpitalem.
-Dobra, cześć.
Wróciłam do sali wszystko wytłumaczyłam, pojechałam z Kacprem po moje rzeczy i wróciliśmy do szpitala czekając na moich braci. Pojechaliśmy do Torunia. Mam nadzieję, że Kacper pojechał po swoje rzeczy i też zaraz wybierze się w drogę do domu.
>>Jula<<
-Dobra, Agata my też musimy się zbierać. Przyjedziemy w weekend trzymaj się.
-Ok, do zobaczenia.
>>Agata<<
Wszyscy już poszli zostałam sama z Czarou, taką wymyśliłam mu ksywę. W sumie nie ma nic przeciwko, nawet mu się podoba. Jak to my gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wypis dla pana Czarka Wójcika. Może się pan spakować i ruszać do domu.
-Dziękuję- powiedział Czarek i wziął od lekarza wypis, po czym pan dr Ziółkowski wyszedł.
-Wiesz co Agata?
-Słucham?
-Będę tutaj tak długo dopóki ty nie dostaniesz wypisu. Wtedy razem pojedziemy do domu. Zgoda?
-No ale, nie musisz jechać?
-Jakbym musiał to bym tego nie proponował. Mieszkam sam, więc i tak bym się zanudził na śmierć. A tutaj jesteś ty, a z tobą nie da się nudzić.
-Dzięki.
Gadaliśmy jeszcze przez bardzo długi czas, aż zmorzył mnie sen.
-Cze, teraz nawet ok, wiadomo bywało lepiej, ale nie jest tragicznie. Oliwia może przedstawisz mi swojego kolegę?- zapytałam.
-A tak Agata to jest Kacper, mój chłopak, Kacper Agata moja przyjaciółka.
-Miło mi cię poznać Agata.
-I wzajemnie.- uśmiechnęłam się do niego.
>>Kacper<<
Siedzieliśmy i gadaliśmy, aż zobaczyłem chłopaka na łóżku obok Agaty. Nie wierzę! To nie mógł być on. Przecież to Czarek! Mój kolega z gimnazjum.
-Czarek! Nie wierzę, że to ty!- powiedziałem.
-Kacper!? Ale jak to? Ty tutaj? Co tu robisz?
-To raczej ja cię powinienem o to zapytać.
-Racja, pobiłem się z kolegą. No to teraz twoja kolej.
-Czyżby z Cyganem?- zaśmialiśmy się.- Ja przyjechałem z dziewczyną do jej przyjaciółki.
Gadaliśmy jeszcze przez długi, długi czas.
>>Oliwia<<
Kurwa! Muszę zadzwonić do Przemka, albo kogokolwiek. Pewnie się denerwują.
-Przepraszam na chwilę, muszę zadzwonić do rodzeństwa.- powiedziałam, po czym wyszłam z sali. Wykręciłam numer Przemka. Po dwóch sygnałach odebrał.
~Oliwia, no nareszcie! Gdzie ty jesteś? Co robisz?- kochany braciszek od razu milion dwieście pytań na minutę. Jak zawsze.
-Jak dasz mi dojść do słowa to ci wszystko wytłumaczę.
~Racja, racja. Mów, przepraszam.
-No więc na zawodach Agata miała wypadek i właśnie jestem u niej w szpitalu. Ma złamane biodro, rękę, wstrząśnienie mózgu i jest cała poobijana, ale niedługo z tego wyjdzie. Jestem z Kacprem, Natalią i Julą. O nic się nie martw. Pamiętaj jestem już dorosła.
~Pamiętam, pamiętam. Ale dla mnie zawsze będziesz moją malutką siostrzyczką. Kocham Cię, słuchaj za godzinę będziemy się zbierać, jedziesz z nami?
-Tak, no przecież muszę, jutro szkoła. A poza tym mecz w Toruniu. Zdążycie?
~Na luzie. No to zbieraj się młoda. Czekaj pod szpitalem.
-Dobra, cześć.
Wróciłam do sali wszystko wytłumaczyłam, pojechałam z Kacprem po moje rzeczy i wróciliśmy do szpitala czekając na moich braci. Pojechaliśmy do Torunia. Mam nadzieję, że Kacper pojechał po swoje rzeczy i też zaraz wybierze się w drogę do domu.
>>Jula<<
-Dobra, Agata my też musimy się zbierać. Przyjedziemy w weekend trzymaj się.
-Ok, do zobaczenia.
>>Agata<<
Wszyscy już poszli zostałam sama z Czarou, taką wymyśliłam mu ksywę. W sumie nie ma nic przeciwko, nawet mu się podoba. Jak to my gadaliśmy o wszystkim i o niczym. Do sali wszedł lekarz.
-Mam wypis dla pana Czarka Wójcika. Może się pan spakować i ruszać do domu.
-Dziękuję- powiedział Czarek i wziął od lekarza wypis, po czym pan dr Ziółkowski wyszedł.
-Wiesz co Agata?
-Słucham?
-Będę tutaj tak długo dopóki ty nie dostaniesz wypisu. Wtedy razem pojedziemy do domu. Zgoda?
-No ale, nie musisz jechać?
-Jakbym musiał to bym tego nie proponował. Mieszkam sam, więc i tak bym się zanudził na śmierć. A tutaj jesteś ty, a z tobą nie da się nudzić.
-Dzięki.
Gadaliśmy jeszcze przez bardzo długi czas, aż zmorzył mnie sen.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz