>>Roksana<<
Czwartek, 10 września
Czwartek, 10 września
W Anglii byliśmy około 7.00. Pojechaliśmy do Poole razem z Pawłem. Kurczę, ten chłopak jest genialny. Nie dość, że cholernie przystojny, miły, wygadany i w ogóle, to jeszcze chyba mnie polubił. Kurde, no. Przemek i Piotrek Pawliccy- moi bracia, wybitni żużlowcy. Ich koledzy- żużlowcy. A ja nie znam ich kolegów. No, kurde! Dlaczego? Teraz poznałam Pawła, tylko dzięki pechowi. Wpadł na mnie, kurde jaki on był wtedy słodki. Jak przepraszał, jak by stało się nie wiadomo co. No dobra od innych pewnie by dostał wpierdol. Ale, że byłam to ja to nie byłam w stanie ust otworzyć.
Koło 9 byliśmy w Poole, pojechaliśmy do hotelu. No oczywiście Piter jak to Piter wie jak bardzo lubię Pawełka, wziął 2 pokoje 2-osobowe. A tam pewnie co? Łóżko małżeńskie! Super, ledwo go znam a już mam z nim w jednym łóżku spać. Zawsze o tym marzyłam, ale chciałam się z nim lepiej poznać.
Poszliśmy do pokoi, rozpakowaliśmy się. Oczywiście nie myliłam się, na środku pokoju stało wielkie, bardzo ładne i całkiem wygodne łóżko 2-osobowe. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Super! Ledwo w ogóle tu weszłam, a już pukają. Nawet się rozpakować nie dadzą.
-Proszę!- krzyknęłam.
-Roksana, przedłużamy wyjazd do wtorku.
-No ok, Oliwia wie?
-Nie.
-No kurwa! Zawsze ja muszę ją o wszystkim powiadamiać. W ogóle nie boicie się zostawić ją w domu samą do wtorku!? Przecież z Kacprem dom rozwalą!
-Oj tam, oj tam. Młoda jest niech się bawi. Dobra nie przeszkadzam wam gołąbeczki. Rozpakujcie się, pogadajcie czy co tam chcecie. Cześć, do zobaczenia później.- powiedział Piotrek i wyszedł z pokoju.
Serio on myśli, że co? Że ja z nim do łóżka pójdę? Przecież ja się Pawłowi nie podobam. Chyba. Zresztą ja nie wskakuje chłopakom do łóżka po miesiącu znajomości, a co dopiero po kilku godzinach. No po prostu z niego nie mogę, no! Ma 21 lat, a się zachowuje jak by miał 12. No po prostu FACE PALM! Dobra, trzeba powiadomić Oliwię.
>>Oliwia<<
Siedziałam na lekcji religii, kiedy zaczął wibrować mój telefon. Postanowiłam, że pójdę do toalety i oddzwonię do tego kogoś. Nauczycielka pozwoliła mi wyjść, więc ruszyłam do WC i wybrałam numer siostry, po zorientowaniu się, że to ona dzwoni. Ciekawe czego chce? A poza tym nie wie, że w szkole siedzę?
~Halo?
-Cześć Roksi, czy ty nie wiesz, że ja w szkole siedzę? Skoro dzwonisz musi to być coś ważnego.
~No wiesz co, tak jakoś wyszło, że zapomniałam. Wiesz, dawno mnie w szkole nie było. A dzwonię w sprawie tego, że chatę masz wolną do wtorku.
-A to całkiem fajnie, ale w piątek lecę do Hiszpanii z Kacprem na tydzień.
~Co!? A zapytać się!?
-Przecież jestem pełnoletnia, sama o sobie decyduje. Zresztą muszę kończyć, kobieta może coś podejrzewać.
~Dobra, no to miłej zabawy. Wróćcie w dwójkę, proszę. Nie chcę być jeszcze ciocią.
-Postaramy się. Hah. Cześć.
~Pa.
Wróciłam do klasy. Oczywiście dostałam opieprz, że coś długo mnie nie było, no ale wytłumaczyłam się problemami zdrowotnymi, dzięki czemu zostałam wysłana do pielęgniarki i zwolniona do domu. W sumie fajnie siedziałabym do 15, a tak nie było mnie już na 3.lekcji.
>>Dajana<<
Przemek, Piotrek i Roksana wyjechali do Anglii. W Polsce została tylko Oliwia. Dawno się z nią nie widziałam. Muszę się z kimś spotkać. Moi przyjaciele wyjechali nad morze. Miałam jechać z nimi, ale musiałam zostać ze względu na treningi. Muszę się komuś wygadać.
~Halo?
-Cześć Oliwia.
~Dajana? Kurwa, gdzie ty byłaś? Myślałam, że zapadłaś się pod ziemię! Dzwoniłam, nie odbierałaś.
-Zmieniłam numer, przepraszam. Jestem w Toruniu. Chciałam się spotkać, czy coś, ale byłam pochłonięta treningami.
~Racja, a tak na marginesie. Jak ci poszły zawody w Chłopskiej? Musiałam je opuścić po połowie, bo Agata miała wypadek.
-Trzecia byłam. No właśnie fatalnie to wyglądało. Co jej się stało?
~Złamane biodro, ręka, wstrząśnienie mózgu. Ale teraz jest już git.
-No to dobrze. Co powiesz za 10 minut u mnie?
~Chodź do mnie. Muszę cię przedstawić mojemu chłopakowi.
-No, no. Olisia się zakochała. Dobra do zobaczenia skarbie.
~No cześć.
Poszłam się ubrać. Szybko znalazłam jakiś zestaw, uczesałam się
i ruszyłam na przystanek.
Po około 20 minutach u niej byłam. Zapukałam do drzwi, a otworzyła je jak zwykle uśmiechnięta Oliwia.
-Spóźniłaś się! Dajanka, kurwa nareszcie cię widzę.- przytuliła się do mnie.
-Przepraszam, autobus się spóźnił.- wpuściła mnie do domu i kazała usiąść na kanapę.
-Widzę, że nie tylko ty masz problemy ze spóźniającymi się autobusami.- powiedziała, po czym krzyknęła.- Kacper!
-Idę, idę!- krzyczał chłopak, schodząc ze schodów. Był całkiem przystojny, miał piękne oczy i wyrzeźbione ciało. W sumie ta moja siostra ma gust.
-Dajana, to jest Kacper, mój chłopak. Poznaliśmy się 1 września wpadając na siebie. Kacper to jest Dajana, moja siostra.
-Miło mi.- powiedział Kacper.
-Mi również.- powiedziałam po czym uścisnęliśmy sobie dłonie.
Rozmawialiśmy o wszystkim. Kacper to bardzo fajny chłopak. I ma genialne poczucie humoru.
>>Agata<<
Muszę jechać do Karata. Tak się stęskniłam za tym maleństwem. On pewnie za mną też. Poszłam do "pokoju Czarka" i poprosiłam, aby zawiózł mnie do Karata. Póki co mieszka z innymi końmi, wynajmuję mu miejsca u pana Marka, bo na razie nie mam własnej stajni. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. Czarou bez namysłu się zgodził i powiedział, żebym za 15 minut była na dole.
Ubrałam się, uczesałam
i zeszłam na dół. Czarek już na mnie czekał. Wsiedliśmy do jego samochodu i po około 20 minutach byliśmy u Karata. Od razu do niego pobiegłam, pogłaskałam, pobawiłam się, nakarmiłam i umyłam go. Czarek mi pomagał. Karat chyba go polubił. Czarek lubi konie, więc dla niego to czysta przyjemność.
>>Roksana<<
O 19.00 idziemy na imprezę. Jest 17.30. Muszę się sprężać! Pobiegłam się umyć, ubrałam się, uczesałam, pomalowałam i byłam gotowa. No, 18.30, niezły czas.
Totalnie nie wiedziałam, co mam robić przez te pół godziny. Postanowiła nadrobić YT. W sumie obejrzałam z 3 filmiki i musieliśmy wychodzić. W klubie byliśmy o 19.20. Chłopaki od razu polecieli po drinki. Całą noc przetańczyłam z Pawłem. No dobra, może nie całą, parę razy tańczyłam z braćmi no i może z raz z jakimś facetem. Jak z nim tańczyłam widziałam w oczach Pawła zazdrość. Ale czemu? Przecież nie jesteśmy razem, ani nic. Chciałabym, żeby było inaczej. Ale jeszcze nie teraz. A co jeśli on też tego chce? Oby, było by zajebiście! No i spełniłabym marzenie. Najlepsza rzecz, jaką można robić. Spełniać marzenia. Tylko czasami te marzenie spełnia inna osoba. Oby teraz Paweł spełnił moje marzenie. Znaczy może nie teraz, trochę później.
W hotelu byliśmy koło 4 nad ranem. Padliśmy jak muchy.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz