sobota, 26 września 2015

Rozdział 4

>>Agata<<
Wtorek, 8 września
Wczoraj wieczorem dostałam wypis. Nareszcie! Wynudziłam się tam za wszystkie czasy. No ale poznałam Czarou, jedyny powód dla którego cieszę się że tam leżałam.
Czarek odwiózł mnie do domu. Przyjechaliśmy koło 2 w nocy. Czarou wziął moje walizki i wniósł do domu.
-No to cześć Agata. Do zobaczenia- powiedział Czarek. Strasznie się zdziwiłam, przecież nie będzie jeździł po nocy. Oszalał chyba.
-Ale gdzie ty się wybierasz? Jest 2 w nocy, nie ma mowy żebyś o tej godzinie jeździł, śpisz u mnie w gościnnym. Biegnij po swoją walizkę i raz dwa do łazienki. Do końca i w prawo lub na górę i po lewo.
-Dzięki.
>>Czarek<<
Wszedłem do łazienki wziąłem szybki prysznic, przebrałem się w pizame i wyszedłem, po czym Agata zaprowadziła mnie do pokoju.
-No to dobranoc. I jeszcze raz dziękuję.
-Ale tu nie ma za co dziękować. Idź spać, jesteś padnięty. Dobranoc.- powiedziała po czym wyszła z pokoju.
Położyłem się, zamknąłem oczy i lada moment zasnąłem.
>>Agata<<
Wtorek, 10.30 
Obudziłam się około godziny 10.30, szybko się ubrałam

Czarek jeszcze spał, wiec zeszłam na dół I zaczęłam robić naleśniki. Chwilę później poczułam ręce na mojej talii.
- Dzień dobry, jak się spało? 
- W sumie dobrze, a tobie? 
- Też.- powiedział, po czym dodał cicho, myśląc, że nie usłyszę. - Śniłaś mi się ty, wiec mogłem się nie budzić.
-To czemu się obudziłeś? 
- Kurwa, słyszałaś. Obudził mnie zapach naleśników. Kiedy będą gotowe? 
-No słyszałam, głucha przecież nie jestem.
Nie rozumiem go. No kurwa, mówi coś na głos, ale za chwilę nie chce żebym to usłyszała. Nie wiem, zakochał się, a boi się mojej reakcji czy jak? On jest cholernie przystojny! W sumie fajnie by było mieć go na wyłączność, żeby był tylko mój. Chciałabym z nim być, ale czy ja go kocham? Sama nie wiem. Zresztą, czemu się nad tym zastanawiam? Przecież on nic nie powiedział. No właśnie nic nie powiedział, ale daje sygnały. Albo to tylko ja za nim szaleję i je widzę. Jedno wiem na pewno. Z każdym dniem podoba mi się coraz bardziej. Chyba się zakochałam, ale nie niemożliwe zakochać się po kilku dniach znajomości. Albo w sumie można, idealny przykład Oliwia i Kacper. Ale czy coś sensownego z tego będzie? Nie wiem. Naprawdę nie wiem, dlaczego o tym myślę.
-Czarek! Nakryj do stołu. Zaraz gotowe.
-Idę, idę.
Po chwili zajadaliśmy się naleśnikami.
-Ale dobre! Są lepsze od naleśników mojej mamy! A uwierz mi ciężko ją przebić, Gdzie się nauczyłaś takich robić?
-Dzięki, no wiesz nigdy nie lubiłam gotować, ale jak już się za to wzięłam to wszystko wychodziło mi naprawdę dobre. Serio nie wiem dlaczego tak jest. Gotowałam i gotuję tylko wtedy kiedy muszę.
Resztę dnia spędziliśmy na oglądaniu jakichś głupich seriali, filmów itp.
>>Oliwia<<
Mój związek z Kacprem rozkwita. Nie sądziłam, że aż tak dobrze to będzie wyglądać po kilku dniach znajomości.
Roksana pojechała z Przemkiem i Piterem do Warszawy na lotnisko. Lecą do Anglii, ale po co to na prawdę nie wiem. Jestem sama w domu, strasznie się nudzę, nie ma co robić. Dajana w Lesznie, Roksana z chłopakami w Wawie. No kurwa! Dlaczego zawsze mnie zostawiają samą? Może zadzwonię po Kacpra, zawsze lepiej z tą niedołęgą mózgową niż samej. Wykręciłam do niego numer i po dwóch sygnałach odebrał.
-Hej kotek.- przywitał się ze mną.
-Cześć, masz jakieś plany na wieczór?
-Nie specjalnie, a ty?
-Siedzę sama w domu, strasznie mi się nudzi. Przyjedziesz do mnie?
-Oczywiście, za 10 minut będę.- rozłączył się.
Gdy przyjechał od razu się na niego rzuciłam.
Usiedliśmy na kanapie, chwilę pogadaliśmy, ale za chwilę wylądowaliśmy w mojej sypialni. Szybko pozbyliśmy się ubrań i kochaliśmy się całą noc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz